Lepiej od razu zapoznać się z listem i wiedzieć, na czym się stoi. Zawsze masz przecież możliwość obrony, szansę wypracowania strategii z doświadczonym prawnikiem, a najważniejsze – wiesz, co zarzuca Ci komornik czy sąd. Poznaj plusy i minusy związane z odbiorem przesyłki z sądu opisane w artykule PISMO Z SĄDU wydział cywilny Nic z tego 31, nawet jakby polucjanci przysięgali na głowy rodziców i prochy przodków, że oszukali, nic nie zmierzyli, prędkość na wyświetlaczu była nabazgrana flamastrem, etc., nic sytuacji już nie zmieni – pit przyjął mandat za czyn, który jest wykroczeniem – nie ma żadnej instytucji, która by mu mogla mandat anulować Doświadczeni kierowcy, pracujący dla renomowanych firm transportowych, przestrzegają przepisów, ale co w sytuacji, gdy dojdzie do wykroczenia, a efektem tego będzie mandat? Czy można odmówić przyjęcia mandatu? Wraz z wypożyczalnią samochodów DDAuto (www.ddauto.pl) pracowaliśmy dla Was ten temat. Zapraszamy do lektury. Xblitz. Jednym z najciekawszych wyborów w najniższym segmencie cenowym, a więc okolicach 100 złotych, jest model Xblitz Z3 . To podstawowa propozycja tego znanego producenta wideorejestratorów, która pozwala na rejestrowanie obrazu w pełnym FullHD przy standardowej prędkości 30 klatek na sekundę. Kiedy można odmówić przyjęcia mandatu? Policja czy Straż Miejska często przekraczają swoją uprawnienia i wystawiają mandat niezgodnie z prawem. Istnieją sytuacje, w których warto odmówić przyjęcia mandatu. Zdarza się bowiem, że funkcjonariusze policji lub straży miejskiej niewłaściwie interpretują przepisy prawa. Policja nadużyje swoich uprawnień wówczas, gdy wystawi mandat za brak przekroczenie terminu ważności. Stare zdjęcie z fotoradaru. Kierowca może otrzymać mandat z fotoradaru w ciągu 180 dni, w innym przypadku jest zwolniony z opłaty. Straż miejska ma obowiązek w ciągu pół roku wystawić i wysłać mandat kierowcy. . 01 Nie bójmy się Wideorejestratorów policyjnych w nieoznakowanych pojazdach Ostatnimi czasy dość głośno zrobiło się o kwestii video rejestratorów w Polsce za sprawą domniemanego wykroczenia popełnionego przez zdobywcę medalu w rajdzie Dakar – Krzysztofa Hołowczyca. Jako że moim ulubionym lektorem w nawigacji samochodowej jest właśnie głos popularnego Hołka postanowiliśmy wraz z zespołem przyjrzeć się kwestii tak nagłośnionej w mediach. By prawidłowo zrozumieć kwestię nieszczęsnego spotkania Pana Hołowczyca z Policjantami należy w pierwszej kolejności naświetlić kwestię czym są jak działają oraz na jakiej podstawie prawnej funkcjonują video rejestratory. Służby drogowe ( notabene nie tylko Policja) otrzymały możliwość przeprowadzania pomiaru za pomocą video rejestratorów w regulacji art. 129 ust. 1 i ust. 2 pkt 9 oraz w pkt 9a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym ( 1997 Nr 98 poz. 602) w brzmieniu: „Art. 129. Czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowanie ruchem i jego kontrolowanie należą do zadań Policji. Policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust. 1, jest uprawniony do: 9) używania przyrządów kontrolno-pomiarowych, a w szczególności do badania pojazdu, określania jego masy, nacisku osi lub prędkości, stwierdzania naruszenia wymagań ochrony środowiska oraz do stwierdzania stanu trzeźwości kierującego; 9a) używania urządzeń rejestrujących” To właśnie w ramach interpretacji powyższego przepisu Policja posiada stosowne uprawnienie do używania tych urządzeń. Podobnie poza Policją stosowne uprawnienia w art. 129a ust. 2 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym uzyskała Inspekcja Transportu Drogowego w brzmieniu " W ramach wykonywania kontroli ruchu drogowego w zakresie, o którym mowa w ust. 1 inspektorom Inspekcji Transportu Drogowego przysługują uprawnienia określone w art. 129 ust. 1 i 2, w tym również wobec właściciela lub posiadacza pojazdu." Jednakże rola ITD została przez ustawodawcę lekko ograniczona w art. 129a ust. 1 gdzie ustawa wskazuje przypadki w jakich Inspekcja transportu drogowego może dokonać kontroli. "Kontrola ruchu drogowego w odniesieniu do kierującego pojazdem: 1) który wykonuje przewóz drogowy w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym, 2) w stosunku do którego zachodzi uzasadnione podejrzenie, że kieruje pojazdem w stanie nietrzeźwości lub w stanie po użyciu alkoholu albo środka działającego podobnie do alkoholu, 3) który naruszył przepisy ruchu drogowego, w przypadku zarejestrowania tego naruszenia przy użyciu: a) przyrządów kontrolno-pomiarowych, b) przenośnych albo zainstalowanych w pojeździe albo na statku powietrznym urządzeń rejestrujących, 4) który rażąco naruszył przepisy ruchu drogowego lub spowodował zagrożenie jego bezpieczeństwa, 5) który wykonuje przewóz drogowy w rozumieniu ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o przewozie towarów niebezpiecznych – należy również do Inspekcji Transportu Drogowego." Zatem z brzmienia przytoczonych przepisów wynika jednoznacznie iź, uprawnienia te są zrównane z uprawnieniami Policji co do których ustawodawca odnosi się w sformułowaniu "Inspekcji Transportu Drogowego przysługują uprawnienia określone w art. 129 ust. 1 i 2" a więc właśnie te przyznane Policji w zakresie kontroli drogowej. Jako ciekawostkę należy wskazać że podobne uprawnienia, których zgodnie z moim stanem wiedzy nikt nie realizuje przyznano art. 129 pkt 4a ustawy również Straży Granicznej oraz instytucjom celnym. Z możliwości używania video rejestratorów ustawa wyłączyła w zasadzie Straże Gminne i Miejskie - jednej strony przyznając im uprawnienia zbieżne z Policją w art. 129b ust 2 pkt 1 b „Strażnicy gminni (miejscy) są uprawnieni do wykonywania kontroli ruchu drogowego wobec kierującego pojazdem naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego.” Przy czym uprawnienia Straży Gminnych zostały ograniczone w art.. 129b ust. 3 pkt3 zgodnie z którym „w przypadku używania urządzenia zainstalowanego w pojeździe w czasie pracy urządzenia pojazd nie może znajdować się w ruchu” zatem są oni wyłączeni z możliwości używania wideorejestratorów. Na marginesie wypadało by zadać sobie pytanie czy przypadkiem ustawodawca nie przewidział (znając grabieżczy charakter Straży Gminnych), że dopuszczenie ich do użytkowania videorejestratorów na zasadach zbieżnych z innymi służbami mogło by prowadzić do patologii podobnej przy użytkowaniu fotoradarów. Tyle w kwestiach prawnych. Jeżeli zaś chodzi o kwestię urządzeń videorejestrujących pojawia się kilka istotnych faktów, o których należy wiedzieć. Przede wszystkim i jako główny zarzut wobec tych urządzeń należy przedstawić społeczeństwu jasno i wyraźnie, że prędkość uwidoczniona przez video rejestrator nie jest prędkością pojazdu rejestrowanego, a prędkością pojazdu rejestrującego. Co to znaczy? Budowa video rejestratora nie jest oparta na pomiarze radarowym. Opiera się ona o prędkość z jaką porusza się radiowóz i w oparciu o wykroczenie popełnione przez Policjanta (gdyż są to pojazdy nieoznakowane a bez sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej w myśl ustawy nie są uprzywilejowanym- o czym dalej) przypisuje się kierowcy kontrolowanemu tę samą prędkość. Zasada działania urządzenia jest banalnie prosta – kamera w pojeździe nagrywa pojazd przed nami a komputer z radiowozu odczytuje prędkość samochodu w którym jest ta kamera. W czym zatem problem?? Funkcjonariusz aby dokonać pomiaru musi utrzymywać za pojazdem poprzedzającym stałą odległość – zatem prędkość zmierzona przez video rejestrator nie jest prędkością faktyczną kontrolowanego pojazdu, a średnią z odcinka. Co istotne, dla dokonania prawidłowego i ważnego pomiaru konieczne jest pokonanie określonego dystansu. W praktyce dystans ten, określany jest przez funkcjonariusza policji i waha się zwykle od 50 do 200 metrów. Możliwe jest jednak znaczne jego wydłużenie nawet do odcinka o długości 1 km. Regulacja prawna - § 5 ust. 1 zarządzenia nr 497 Komendanta Głównego Policji z dnia 25 maja 2004 roku w sprawie pełnienia służby przez policjantów wykorzystujących przyrządy kontrolno-pomiarowe służące do rejestracji zachowań uczestników ruchu drogowego - nakazuje, aby po ujawnieniu faktu popełnienia wykroczenia lub przestępstwa patrol niezwłocznie podjął czynności zmierzające do zatrzymania jego sprawcy. Doświadczenie życiowe pokazuje jednak, iż nierzadko funkcjonariusz policji ściga sprawcę, aż nie popełni on kilku wykroczeń, za które suma mandatu wyniesie okrągłe 1000 zł. Zgodnie z wytycznymi producenta przy video rejestratorze podczas nagrywania prędkości stały odstęp nie może być większy niż 50 m. Tu pojawia się pewien problem. Mianowicie proponuje każdemu – oczywiście przy odpowiednio niskiej prędkości- spróbować utrzymywać stały – mniejszy niż 50 m odstęp od pojazdu poprzedzającego aby sprawdzić to o czym wspomnę. Gdy zacząłem pracę nad artykułem przygotowałem się nie tylko merytorycznie ale i postanowiłem sprawdzić namacalnie czy faktycznie się da. I muszę stwierdzić, że się nie da. Jechałem za kolegą który podróżował swobodnie nie zwracając na mnie uwagi. Z moich empirycznych doświadczeń wynika, że za każdym razem gdy miałem nogę na pedale przyśpieszenia – zbliżałem się do kolegi – zaś gdy ą tylko zdjąłem oddalałem się od niego. Dlaczego jest to istotne z punktu widzenia pomiaru? Zamiast do wiarygodnego pomiaru dochodzi do zabawy. Jeśli radiowóz będzie się zbliżał do pojazdu mierzonego na odcinku 50 m to prędkość zmierzona będzie wyższa niż pojazdu poprzedzającego, zaś jeśli się będzie oddalał to będzie niższa. Zatem nie ma 100% pewności, że właśnie z taką prędkością poruszał się pojazd. Znakomitym przykładem dla zobrazowania tego zjawiska jest filmik wrzucony do sieci przez nieznanego mi internautę który to filmik znakomicie obrazuje błąd pomiaru poprzez zbliżanie się radiowozu do pojazdu poprzedzającego (oczywiście nie można w tym wypadku podważyć innych wykroczeń popełnionych przez kierowcę – należy skupić się na analizie prędkości) Jak zapewne zauważyliście pojazd poprzedzający staje się na obrazie coraz większy – ponadto zgodnie z obliczeniami osoby, która dokonała tej analizy (w oparciu o słupki pikietażowe) prędkość została obliczona na około 90 km/h co znacznie odbiega od błędnego pomiaru. Jako ciekawostkę pragnę jeszcze wskazać, że na dokładność pomiaru ma wpływ dynamiczna wielkość koła jezdnego, czyli rozmiar opony oraz ciśnienie w oponie. Rozmiar opony musi być zgodny z rozmiarem opony jaką nie oznakowany radiowóz miał przy ostatniej legalizacji. Ciśnienie powietrza w nieoznakowanym radiowozie nie może być mniejsze niż fabryczne przewidziane dla tego samochodu – mniejsze ciśnienie powietrza w oponach powoduje że video rejestrator pokazuje większą prędkość niż jest w rzeczywistości (przy tak niskim ciśnieniu powietrza, że opona jest ugięta do połowy zawyżenie pomiary wynosi 20% - tj. przy 50 km/h będzie wskazywał że jest 60 km/h a przy 90 km/h pokaże niemal 110 km/h). Pytanie również czy pojazd ma taki sam rozmiar opon dla jakich wykonywana była legalizacja – przecież powszechną praktyką jest stosowanie kół letnich i zimowych o rożnych rozmiarach. Zatem czy aby na pewno możemy wierzyć Policji, że Hołek dokonał takowego wykroczenia?? Nie. Po analizie filmu krążącego w sieci i publikowanego przez telewizje od razu rzuciła mi się w oczy odległość w jakiej pomiar był dokonywany. Policja z rzecznikiem Mariuszem Sokołowskim na czele twierdzi że powszechną praktyką jest stosowanie zoomu – w przypadku Pana Hołowczyca, aż 13 krotnego. Zatem jak to się ma do minimalnej odległości którą pojazd kontrolujący musi zachować? Warto również zauważyć że Policja w tym konkretnym przypadku wystartowała prawie od zera i aby dogonić pojazd jadący 100 km/h musieli w szaleńczym pędzie znacznie przekroczyć prędkość. Zatem doganiając w swym szaleństwie pojazd Pana Hołowczyca dokonali pomiaru którego kurczowo się teraz trzymają, ale czy jest to prędkość Hołka? Absolutnie NIE. Jedynym udowodnionym sprawcą wykroczenia – za pomocą nagranego materiału- jest nikt inny jak funkcjonariusz radiowozu, który ścigał auto polskiego rajdowca. W tym przypadku materiał dowodowy jest niewadliwy, gdyż odczyt nastąpił bezpośrednio z kół pojazdu policyjnego. Funkcjonariusz ten powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności, gdyż jako zwyczajny cywilny i nie uprzywilejowany kierowca dokonał ogromnego wykroczenia pędząc ponad 200 km/h na wyjeździe z terenu zabudowanego. I tu pytanie, czy w końcu zaczniemy karać Policję za popełnianie wykroczeń drogowych?? Ustawa prawo o ruchu drogowym z dnia 20 czerwca 1997r. (Dz. U. z 2005r. poz. 908, nr 108) wprowadza w art. 2 pkt 38 definicję pojazdu uprzywilejowanego, zgodnie z którą jest to „pojazd wysyłający sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, jadący z włączonymi światłami mijania lub drogowymi; określenie to obejmuje również pojazdy jadące w kolumnie, na której początku i na końcu znajdują się pojazdy uprzywilejowane wysyłające dodatkowo sygnały świetlne w postaci czerwonego światła błyskowego". W art. 53 ustawy prawo o ruchu drogowym znajduje się enumeratywnie wyliczony katalog podmiotów, których pojazdy służbowe, przy spełnieniu warunków wymienionych w cytowanym wyżej art. 2 pkt 38 ustawy, mogą być uznane za pojazdy uprzywilejowane i co się z tym wiąże, mogą nie stosować się do przepisów prawa o ruchu drogowym. Wśród nich znajduje się również wymieniona w punkcie 3 tego artykułu Policja. Stosownie do treści art. 53 ustawy prawo o ruchu drogowym kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy uczestniczy w następujących sytuacjach: w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia, gdy jest to spowodowane koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego albo, w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych, w wykonywaniu zadań związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym przysługuje ochrona. Jednak pojazd uczestniczący w tych akcjach ma obowiązek emitować jednocześnie sygnały świetlny i dźwiękowy. Zgodnie z przytoczonymi wyżej przepisami nieoznakowane pojazdy służbowe Policji uczestniczące w ruchu drogowym jeśli nie emitują sygnałów świetnych i dźwiękowych – tzw „kojacków" oraz „bułajów", nie mogą być uznane za pojazdy uprzywilejowane, nawet w trakcie pościgu. Z faktu tego wynika szereg istotnych konsekwencji, obecnie kierowcy nieoznakowanych radiowozów wyposażonych w wideorejestratory nie mogą przekraczać dozwolonej prędkości, jadąc za piratem drogowym. Nie wolno im również przekraczać linii podwójnej ciągłej, przejeżdżać na czerwonym świetle, nie stosować się do zasad dotyczących pierwszeństwa przejazdu itd. Chyba, że włączą „dyskotekę". Ustawa o Policji z dnia 6 kwietnia 1990 r. ( z 2002r. Poz. 58, nr 7 z późn. zm.) nie przyznaje funkcjonariuszom Policji koniecznych w tym zakresie uprawnień. W myśl art. 1 pkt 2 ustawy o Policji do podstawowych zadań Policji należy ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych oraz w środkach publicznego transportu i komunikacji publicznej, w ruchu drogowym i na wodach przeznaczonych do powszechnego korzystania. W omawianej ustawie, ani w żadnej innej nie znajduje zezwolenia na nie stosowanie się przez Policjantów do przepisów drogowych. W moim przekonaniu każdy przypadek próby ukarania kierowcy mandatem w oparciu o pomiar prędkości dokonany wideo rejestratorem należy skierować do Sądu i dowodzić błędów pomiarowych urządzenia, gdyż Policja nie jest w stanie udowodnić, że ciśnienie kół było właściwym, oraz, że odległość pomiędzy pojazdami była stała na powyższym odcinku, a także wskazywać, że jest to prędkość średnia, a nie faktyczna i wówczas nie można precyzyjnie określić do jakiego wykroczenia doszło, gdyż ciężko je zakwalifikować. Dodatkowo każdy kierujący którego próbuje się w ten sposób ukarać powinien zgłaszać popełnienie wykroczenia do Komendanta Policji przez funkcjonariusza mu podległego zaś odmowę wszczęcia postępowania do prokuratury jako przestępstwo popełnione przez Komendanta. Co również powinien zrobić Pan Hołowczyc dając polskiemu społeczeństwu przykład jak walczyć z piractwem drogowym. W końcu jako twarz kampanii społecznych dotyczących bezpieczeństwa na drogach doskonale wie, jakie zagrożenie niesie Funkcjonariusz pędzący jak szalony ponad 200 km/h zaś jako rajdowiec ma świadomość ile treningu wymaga umiejętność prowadzenia profesjonalnego auta przy podobnych prędkościach (nie jak w przypadku szaleńca poruszającego się cywilnym autem bez odpowiedniego przygotowania na drogach publicznych mianującego się Funkcjonariuszem). Proszę zresztą zobaczyć, do czego to prowadzi (to świetny przykład dla sądu, jeśli by się upierał, że Policja działała bezpiecznie i w stanie wyższej konieczności) AW Wszystkich mających tego rodzaju kłopoty zachecamy do korzystania z naszej pomocy poprzez pobranie dokumenty nr 9 . Możemy też udzielic indywidualnej porady lub przygotować dokumenty na zamówienie UWAGA: ZNALEŹLIŚMY METODĘ JAK SIĘ BRONIĆ SKUTECZNIE PRZED UTRATĄ PRAWA JAZDY NA 3 MIESIĄCE Kierowca zostaje nagrany, dzięki czemu nie będzie mógł oszukać policjantów. Tak przynajmniej w teorii wygląda zastosowanie policyjnych wideorejestratorów. Okazuje się jednak, że sprzęt może się mylić i działać na niekorzyść kierowców. Czy Waszym zdaniem można zaufać policyjnym urządzeniom? A może Wy zostaliście kiedyś nagrani, choć jechaliście wolniej niż wskazywał na to film? Zapraszamy do dyskusji w gorącym temacie Kontaktu 24. Kuba Bielak z TVN Turbo odpowiada na Wasze pytania Źródło: tvn24 Wideorejestratory to mocny argument w rękach policjantów. To właśnie dzięki temu sprzętowi mundurowi mogą udowodnić kierowcy, że przekroczył prędkość i złamał przepisy ruchu drogowego. Okazuje się jednak, że policyjny sprzęt może się mylić i zawyżać wideorejestratora w praktyce sprawdzili dziennikarze TVN Turbo. Przy zachowaniu odległości do 50 metrów między autami pomiar jest prawidłowy. Jednak - jak dowiódł eksperyment dziennikarzy - przy odległości 300 metrów między samochodami różnica prędkości samochodu i odczytu z wideorejestratora wyniosła 28 kilometrów na Jeżeli badamy kogoś z dużej odległości, różnice dochodzą do kilkudziesięciu kilometrów - mówi Jakub Bielak z TVN Wideorejestratory nie służą tylko do pomiaru prędkości, one rejestrują też inne wykroczenia. Gdy tego typu sprzęt współpracuje z radarem, pomiar jest rzetelny. Gdy pracuje bez radaru, wyświetla tak naprawdę prędkość radiowozu. Potem, gdy policjant pokazuje nam prędkość, to nie jest nasza prędkość, tylko średnia radiowozu. By pomiar był rzetelny, policja musi zrównać się z prędkością pojazdu badanego. Odległość nie może być różna tylko taka sama. To jest bardzo trudne - dodał w rozmowie na antenie TVN 24. Im bliżej policja jedzie badanego samochodu tym jest łatwiej. Określić, czy odległość między pojazdami się zwiększa lub zmniejsza jest szalenie trudno. Mogą być przekłamania rzędu 50 km/ na potęgęSprawa wzbudziła sporo dyskusji. Na Kontakt 24 opowiadacie nam o własnych doświadczeniach z policyjnym sprzętem. - Kilka lat temu zobaczyłem w krzakach oznakowany radiowóz policji. Po chwili zostałem zatrzymany i zaproszony na film, który dokumentował moją szaleńczą jazdę z prędkością 109 km/h. W rzeczywistości jechałem niespełna 80 km/h. Ostatecznym argumentem w rozmowie z policjantem było zaświadczenie blokady prędkości i świadkowie w osobach pasażerów. Łaskawie odpuścił - napisał błędnym zapisem spotkał się też Marcin. - Moja wina jest bez dyskusji, bo przekroczyłem prędkość. Nie jechałem jednak 162 km/h, które przedstawił mi policjant. Oczywiście w takiej sytuacji kierowca nie ma szans udowodnić, że nastąpił błąd pomiaru - skwitował. Policja nadal korzysta jednak z tego typu sprzętu, a kierowcy często płacą mandaty na podstawie ich Wy też zostaliście kiedyś nagrani i musieliście płacić? A może jechaliście wolniej niż wskazywały na to pomiary policyjnego sprzętu? Czekamy na Wasze relacje w gorącym temacie Kontaktu 24!Materiały (38) 9:15 Kolejna zmiana, która weszła w życie wraz z nowelizacją kodeksu wykroczeń, czyli 15 listopada 2018 roku dotyczy wykroczeń drogowych. Wydłużony został termin opłacenia mandatów. Istotną zmianą jest również wprowadzenie możliwości nałożenia mandatu karnego za wykroczenia zarejestrowanego na urządzeniach należących do obywateli. Przed 15 listopada na opłacenie mandatu np. za wykroczenie drogowe zarejestrowane fotoradarem, nieodpowiednie parkowanie, czy nieodśnieżenie chodnika przy domu, ukarany miał 7 dni. Po wprowadzeniu nowelizacji kodeksu wykroczeń termin ten został wydłużony, w związku z czym teraz na opłacenie należności ukarany ma 14 dni. Zmiany są spowodowane licznymi głosami od osób, które twierdziły, że tydzień to zdecydowanie zbyt mało. Jako argument podawano fakt, że jeżeli mandat został wystawiony np. końcem miesiąca, może pojawić się problem z organizacją środków na zapłacenie kary finansowej. Dzięki wydłużeniu terminu opłacania mandatów, osoby ukarane będą miały więcej czasu na zgromadzenie odpowiedniej kwoty. Jedną z bardziej istotnych zmian, szczególnie dla osób, którym zdarza się łamać przepisy ruchu drogowego. Od 15 listopada 2018 roku mogą zostać ukarani, nawet jeżeli nie zostali „złapani” przez patrol policji. Wszystko za sprawą możliwości ukarania sprawców wykroczeń za przewinienia, które zostały zarejestrowane na prywatnych urządzeniach obywateli. Doskonałym przykładem zastosowania tego przepisu, jest nadesłanie filmu z wideorejestratora, znajdującego się w samochodzie odpowiednim organom, dokonując zgłoszenia. Wykroczenia będą mogły zostać zarejestrowane również za pośrednictwem np. prywatnej kamery, czy też telefonu komórkowego. Jak oceniacie te zmiany? komentujcie. JŚ Komentarze 27 Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Zobacz regulamin 2018-11-26 09:38:55 Równo-mierny: Najbardziej ciekawią mnie opinie "przeciw" tych, którzy na co dzień mogą być bohaterami takich "nagrań obywatelskich"...:) 2018-11-26 10:14:01 kierowca_bombowca: Będą dobrych obywateli, którzy pragną ładu, porządku, bezpieczeństwa na drogach wyzywać od konfidentów. Tak samo było z fotoradarami obsługiwanymi przez SM. Jechało barachło np. 90 km/h w terenie zabudowanym, dostał mandat to twierdził że SM łata dziurę budżetową. Było jechać 55 km/h to byś mandatu nie dostał. PS Zanieście jakiś film bądź zdjęcia na komisariat policji to zobaczycie ich miny i usłyszycie opinie na ten temat, będą wściekli że muszą dópskami ruszyć. Zazwyczaj siedzi kilku na dyżurce z założonymi rękami na głowach, kiwią się na krzesłach a wszystkiemu towarzyszy szampański humor aż tu nagle pojawia się intruz ze zleceniem pracy. 2018-11-26 10:26:53 alouette: Biorąc pod uwagę ilość ofiar śmiertelnych w Polsce, przepis jest potrzebny. "Janosikowi" czują się często bezkarni. 2018-11-26 13:50:36 jahu: Tu tzw ręka ręke myje. Czyli nowa ustawa jest tak perfekcyjnie przemyslana że napędzi koniukture sprzedaży wszelakich drobnych urządzeń RTV z mozliwością nagrywania. Przy okazji wieksza bedzie liczba mandatów co za tym idzie wiekszy zysk dla państwa. 2018-11-26 13:51:06 jahu: vfdff 2018-11-26 14:00:34 tak się hoduje społeczeństwo donosicieli - a policjanci tną konfetti dla Zielińskiego, ochraniają miesiączkownice, albo chorują 2018-11-26 16:05:42 harnas: Polska to jest jednak pop...y kraj! Jaka władza taki kraj. Konfidenci będą w żywiole. 2018-11-26 16:25:29 rainman: Z pewnością powinno być jakieś prawne rozwiązanie, które w przypadku rażącego naruszenia przepisów o ruchu drogowym - umożliwiałoby zastosowanie jako dowodu nagrania z kamery wideo. Nikt nie będzie składał donosów niepotrzebnie natomiast wielokrotnie już spotkałem się z sytuacjami, kiedy zachowanie jakiegoś kierowcy wołało o pomstę do nieba a brak jakiejkolwiek kontroli dodawał mu tylko animuszu. Jest czymś naturalnym , że jeśli jakiś sąsiad się awanturuje, albo grupa wyrostków kogoś zaczepia to każdy z nas ma prawo zadzwonienia na policję i nie ma to związanego z donosicielstwem. Tak samo - jeśli nagram jakiegoś kierowcę pędzącego przez miasto 100km/h to w ciągu kwadransa prześlę na policję materiał. Rejestratory jazdy po to właśnie zostały stworzone i myślę, że wkrótce można spodziewać się pierwszy badań, które będą korelowały wzrost kultury jazdy z ilością sprzedanych rejestratorów. Nie wspomnę o sytuacjach z zachodu - gdzie np. zdarzają się przypadki wśród "uchodźców" wskakiwania komuś na maskę samochodu a później próba wymuszenia odszkodowania. I jeszcze jedna uwaga do @ Wielokrotnie porównujesz jakieś wydarzenia do spraw związanych z ekstrementami, a w tym wątku z kobiecym okresem. Czy ty masz chłopie coś z głową? Czy nie czas już się przebadać? Jak na belfra żenujący - żeby nie powiedzieć - niepokojący - poziom. 2018-11-26 16:47:35 żeby było całkiem śmiesznie, to w wielu krajach - tych bardziej od Polski cywilizowanych - używanie kamer samochodowych jest w ogóle zabronione, a jakie argumenty za zakazem stoją niech sobie każdy sam dopowie - u nas pisiactwo wzorem bolszewickim stawia na powszechne donosicielstwo - i pierwsze efekty już są, przykład urzędniczek skarbówki polujących na gościa co im żarówkę wymienił to efekt odgórnie wprowadzanej strategii rozbijania społeczeństwa i rujnowania zaufania społecznego, na tym pisiactwu najbardziej dziś zależy 2018-11-26 17:09:32 rainman: @ Urzędniczki gdyby wiedziały jakie będą dalsze losy ich inicjatywy to uciekłyby na Madagaskar żeby tylko nie sprowokować tej nieszczęsnej sytuacji. Historia prowokacji US jest długa i sięga czasów kiedy PiS nawet nie był Porozumieniem Centrum. Nie wprowadzaj również bezczelnie w błąd sugerując jakoby Polska należała do nielicznych państw w których kamery są dozwolone. W większości krajów można używać kamer a tam gdzie jest to zabronione - często jest to np. podyktowane tym aby żadna część widoku kierowcy nie była zasłonięta. 2018-11-26 17:52:13 bronek91: jak mógłbym się do Ciebie zwrócić z prośbą o wymienienie krajów, gdzie korzystanie z takich urządzeń jest zabronione. Po drugie, podałeś przykład „urzędniczek skarbówki polujących na gościa co im żarówkę wymienił”- cytat. Na wymienione osoby z konkretnego urzędu, z tego co mi wiadomo, wpłynęło już zawiadomienie z prośbą o ukaranie w sprawie ich poruszania się po drogach publicznych bez wymaganego oświetlenia. Zatem w jakiś sposób zostaną lub już zostały ukarane. Przedstawiony przez Ciebie przykład, wręcz przeciwnie, jak najbardziej dowodzi słuszności obywatelskiego działania, czy „donosicielstwa”, jak to ujmujesz. Tak a propos, stosujesz w odniesieniu to przedstawionej sytuacji argumentację de facto tożsamą z tą głoszoną przez różnego rodzaju środowiska, przez Ciebie uważane za skrajne i marginalne. Czyżbyś jednak zdradzał podatność na głoszony z ich strony „faszyzm”? 2018-11-26 18:02:02 bronek91: Reasumując, wiadomo, iż wszelkie wykryte wykroczenia itd. i tak pójdą na konto Policji. Ciekawe, czy Policja będzie uwzględniać w statystykach ile udało się dokonać przy czynnym wsparciu niemundurowych obywateli. Z pewnością i tak wszystko scedowane zostanie na krab zasług BOHATERSKIEGO DZIELNICOWEGO, który dodatkowo będzie dorabiał sobie do wypłaty udzielając się w miejscowym samorządzie, zamiast pilnować mandatów. Dwa, dostarczenie materiału to jedno. Co w sytuacji, kiedy ktoś odwoła się do sądu? Przecież ktoś będzie zmuszony wystąpić w roli świadka i wówczas związane to będzie z niedogodnością stawienia się na sprawę. In plus Policja z pewnością nie przyjmie nieopisanego materiału i będzie trzeja złożyć swoje zeznania, będzie trzeja sprawdzić brak wadliwości sprzętu itd. W rzeczywistości Policja sceduje część odczuwanej względem siebie niechęci na obywateli próbujących współpracować z mundurowymi. W rzeczywistości potencjalnie poprawi się społeczny wizerunek policji. Mundurowy powie, nie ukarałbym ale skoro przynieśli materiał, to muszę. Zatem ukarany wobec kogo zmuszony będzie okazywać swą niechęć? 2018-11-26 18:39:21 Austria, Szwajcaria, Niemcy, Słowacja, Węgry, Luksemburg, Belgia, Portugalia, Norwegia, Francja - to dla tych, co googla nie potrafią użyć, a klawiatura służy im jedynie do wypisywania bredni trzy po trzy na ox 2018-11-26 19:22:17 rainman: @ Po pierwsze z kontekstu Twojej pierwszej wypowiedzi wynikało, że inne kraje zabraniają używać rejestratorów aby nie hołdować donosicielstwu. Wymienione w Twojej wypowiedzi kraje wprowadziły zakaz ze względu na bezpieczeństwo (czyste pole widzenia kierowcy), oraz względu na dane osobowe. Wymieniasz Węgry, Belgia, Portugalia. Tam można używać rejestratorów są inne ograniczenia. Skopiowałeś bezmyślnie z google pierwszy lepszy artykuł. Po drugie - gdybyś był bardziej ogarnięty - zrobiłbyś chociaż kwerendę ile np. jest filmów ze Słowacji na YouTube nagrywanych przez Słowaków. Po prostu prawo odnośnie rejestratorów jest tam martwe i raczej nikt nie wpadnie na pomysł aby wystawić za to mandat. Więc nie obrażaj chłopie innych za to, że nie potrafią używać google, bo Ty sam jesteś analfabetom google. 2018-11-26 19:24:39 rainman: @ I jeszcze jedno. Kto nie pamięta niedawnego wypadku na Słowacji spowodowanego przez brawurową jazdę naszych rodaków. Po pierwsze film nagrał Słowak. Po drugie film dobitnie pokazał kto był sprawcą. Po trzecie - dał pewnie do myślenia innym szalonym na polskich drogach. @ Masz manię jeśli chodzi o oskarżanie polskiego społeczeństwa o niestworzone rzeczy. Więcej wiary chłopie w ludzi. Więcej wiary. 2018-11-26 19:26:26 rainman: @ (*) analfabetą. Byk aż boli. 2018-11-26 20:59:19 skuter66: Panowie z krzysztofem. mm się nie dyskutuje, on ma zawsze rację. 2018-11-26 21:01:25 skuter66: A tak poważnie, nie wiem co on jeszcze robi w tym" chorym" kraju. 2018-11-26 21:25:34 z takoma analfabetoma aż miło pogawędzić :D 2018-11-26 21:52:48 bronek91: dobre wychowanie wymaga przedstawienia przykładów, na które się powołujemy. Gdy ich brak, należy się zwrócić do autora wypowiedzi z prośbą o podanie takowych. Można zauważyć, iż znów dostał ładunek TWARDEGO materiału na łeb i jak zwykle sprawia to radość. Treści autorstwa po raz kolejny ociekają nie tyle przysłowiową mętną wodą co spekulancką propagandową uryną. 2018-11-27 06:10:16 żeby było całkiem śmiesznie, to w wielu krajach - tych bardziej od Polski cywilizowanych - używanie kamer samochodowych jest w ogóle zabronione, a jakie argumenty za zakazem stoją niech sobie każdy sam dopowie - Austria, Szwajcaria, Niemcy, Słowacja, Węgry, Luksemburg, Belgia, Portugalia, Norwegia, Francja 2018-11-27 06:10:33 u nas pisiactwo wzorem bolszewickim stawia na powszechne donosicielstwo - i pierwsze efekty już są, przykład urzędniczek skarbówki polujących na gościa co im żarówkę wymienił to efekt odgórnie wprowadzanej strategii rozbijania społeczeństwa i rujnowania zaufania społecznego, na tym pisiactwu najbardziej dziś zależy 2018-11-27 06:22:57 nieraz się już zastanawiałem, czy wśród klakierów pisiorstwa sa tylko takie jak tu na forum ox ewidentne półmózgi, co jednego zdania sklecić porządnie nie potrafią, a co już umęczą to z czapy kompletnie i bez sensu? czy tylko wśród kompletnych gniotów intelektualnych ta bolszewicka władza znajduje poklask? - no nie, nie tylko, i o tym wiemy - ale tak się składa, że akurat tacy dyslektycy rozumu najwięcej mają tu do wyklikania.. 2018-11-27 21:13:31 bronek91: Szanowny proponowałbym zachowywać konsekwencję i stosowny punkt odniesienia stosować również wobec lokacji galerii handlowych, przykład Steli w Cieszynie. Przedstawiona inwestycja w części z wymienionych przez Ciebie państw, jak to określiłeś „tych bardziej od Polski cywilizowanych”→ cytat w ogóle nie uzyskałaby stosownej akceptacji. Nie analizując już sytuacji w odniesieniu do ograniczeń w zakresie wysokości wpływu kapitału obcego w zakresie rynku medialnego…. sektora bankowego i finansowego…. itd. jakie panują w niektórych z wymienionych przez Ciebie krajów, a które są w pełni dopuszczalne w Polsce. 2018-11-27 21:19:30 bronek91: Szanowny pragnę Ci przypomnieć, iż świat nie jest tylko dualistyczny… Tak nawiasem ten punkt postrzegania rzeczywistości został zaaplikowany Starozakonnym dopiero w VII/VI w a ich religia poprzez swój wpływ na powstanie i rozwój chrześcijaństwa rozpowszechniła ten sposób patrzenia na otoczenie niemal na całym świecie. Proponowałbym Ci dostrzegać w społeczeństwie więcej barw niż tylko przysłowiową czarną i białą. Jeżeli ktoś ma inne poglądy niż Ty, to nie znaczy, iż musi być koniecznie z jak zwykle zakładasz. Jednak, czy Twój umysł jest to w stanie pojąć? 2018-11-27 21:40:22 bronek91: Epistoły o Twojej rzekomej .nowoczesnej „postępowej” „wyższości” jedynie dowodzą posiadania z Twojej strony kompleksów wynikłych z zaściankowego postrzegania świata. Twoi potencjalni odbiorcy/ adresaci nie czują potrzeby aspiracji do funkcji społecznych, które pragniesz im przypisywać w kreowanym przez siebie wyobrażeniu a następnie próbujesz bezpodstawnie podważać w głoszonych przez Ciebie treściach. Póki co, lansowany przez użytkownika nicku wizerunek światopoglądowy z pewnością możemy wobec szerszego grona ludzi przedstawiać jako najzwyklejszy przykład lokalnej oikofobii. 2022-07-18 20:11:45 Kokos223: Zgłosiłem kilka razy. Zgranie pliku z kamerki to chwila. Nawet z telefonu wysyłałem bo w Truecamie mam wifi więc przesłałem sobie film. Odpowiedź po jakimś czasie, że zakończono pozytywnie dla bezpieczeństwa dla innych - cudo Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze. Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać. To również może Ciebie zainteresować: Ostatnio dodane artykuły: Śląska drogówka używała w grudniu na autostradach A1 i A4 niesprawnego wideoradaru. Zawieszał się w nim obraz, bezpowrotnie skasowały się też nagrania zarejestrowanych wykroczeń. Mimo to policja kierowała do sądu wnioski o ukaranie namierzonych radarem kierowców, którzy odmówili przyjęcia mandatu. 18 grudnia 2014 roku. Pan Robert wraca z pracy autostradą A4. Kiedy mija punkt poboru opłat w gliwickiej Sośnicy i dojeżdża do Zabrza, za jego skodę wjeżdża opel insignia. - Jego kierowca dwukrotnie dał mi znak długimi światłami, po czym wyprzedził mnie i na tylnej szybie opla zobaczyłem napis: "Policja". Wiedziałem już, że to nieoznakowany wóz drogówki z wideoradarem na pokładzie - wspomina pan Robert. To mogło być każde auto Mężczyzna wsiada do policyjnego auta. Mundurowi informują go, że przekroczył dopuszczalną prędkość aż o 51 km/h. Wideoradar zarejestrował, że na ograniczeniu do 80 km/h (na tym odcinku autostrady montowano wtedy ekrany dźwiękoszczelne) jego skoda miała jechać z prędkością 131 km/h. Werdykt: 10 punktów karnych oraz mandat w wysokości 500 zł. - Powiedzieli mi, że namierzali inne auto, a ja się im wbiłem przed kamerę. Nie pasowało mi to jednak, bo wiem, że z powodu zwężenia nie jechałem tak szybko, jak sugerowali policjanci - mówi pan Robert. Prosi więc funkcjonariuszy, żeby mu pokazali nagranie z wideoradaru. - Na monitorze zobaczyłem kontury jakiegoś wozu z nieczytelną rejestracją. To mogło być każde auto - podkreśla kierowca. Dlatego pan Robert odmawia przyjęcia mandatu. Funkcjonariusze zapowiadają, że nagranie będzie mógł zobaczyć na komputerze w sądzie, gdzie trafi jego sprawa. Serwis nie odzyska danych Dwa tygodnie temu pan Robert odebrał pocztą przesyłkę, w której znalazł wyrok wydany w trybie zaocznym (bez udziału stron). Grzywna: 200 zł. Sędziowie z Zabrza skazali go wyłącznie na podstawie materiałów nadesłanych przez policję. Kierowca pojechał więc do sądu, chciał zobaczyć film nagrany przez wideoradar. Okazało się, że policja filmu nie dostarczyła, bo został skasowany. Jako to możliwe? Wyjaśnia to dołączona do akt notatka służbowa, spisana przez podoficera komisariatu autostradowego w Gliwicach. To właśnie tam pracują policjanci, którzy obsługiwali wideoradar 024 zamontowany w oplu insigni. "Podczas zabezpieczania materiału występował już problem z jego zgraniem na twardy dysk komputera. Pojawiało się szereg błędów zapisu. Brak było możliwości jego skopiowania, a następnie zabezpieczenia materiału na nośniku DVD. (...) Na komputerze pozostały jedynie zapisane rekordy z datami i godzinami, lecz nie było już video ani też audio z zapisami" - czytamy w notatce. Wynika z niej, że policja bezpowrotnie utraciła nagrania dokonane przez wideoradar między 17 a 26 grudnia 2014 roku. A autoryzowany serwis nie jest w stanie ich odzyskać. To nie pierwsza awaria "Należy zauważyć, że problem z wideorejestratorem nr 024 występował już wcześniej. Polegał on na częstym zatrzymywaniu się obrazu wideorejestratora. Powodowało to zbieranie wszelkich błędów powstałych na skutek rejestracji. Powyższe awarie zgłaszane były do autoryzowanego serwisu. Kończyły się wgrywaniem nowego oprogramowania do komputera zamontowanego w pojeździe, lecz po krótkim czasie problem powtarzał się" - czytamy w notatce. Serwis zobligował się naprawić urządzenie dopiero 13 stycznia. Pan Robert odwołał się od wyroku wydanego w trybie zaocznym. Podczas procesu zamierza zakwestionować sprawność używanego przez policję urządzenia. - Skoro zacinał się obraz, to skąd pewność, że dokonywane pomiary nie były wadliwe? I dlaczego mam być ukarany, skoro nie ma filmu potwierdzającego moje rzekome wykroczenie? - pyta. Śląska policja twierdzi, że wideoradar 024 jest już w pełni sprawny. - Od momentu stwierdzenia awarii urządzenie nie było używane aż do czasu naprawy i ponownej legalizacji - zapewnia podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej w Katowicach. Dodaje też, że skasowane nagrania z wideorejestratora nie są jedynym dowodem potwierdzającym naruszenie prawa przez kierowców. - Takim dowodem mogą też być zeznania policjantów, i to sąd ocenia ich wartość - podkreśla rzecznik policji. Zdaniem Józefa Koguta, prezesa Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw i byłego szefa chorzowskiej policji, pan Robert powinien z łatwością wygrać sprawę w sądzie. - Policja ma obowiązek posługiwania się w pełni sprawnym sprzętem do mierzenia prędkości. A z dołączonej do akt notatki jednoznacznie wynika, że urządzenie było wadliwe - podkreśla Kogut. Dodaje jednak, że kierowcy, którzy zostali namierzeni przez wideoradar 024 w dniach 17-26 grudnia i przyjęli mandat, nie będą się mogli od tego odwołać. - Przyjmując mandat, przyznajemy się do winy - wyjaśnia Kogut. Imię bohatera zostało zmienione Każdy kierowca łamiący przepisy drogowe musi liczyć się z konsekwencjami - oby nie wiązały się one z wydarzeniem skutkującym szkodami materialnymi lub, co najgorsze, uszczerbkiem na zdrowiu poszkodowanych osób. Nawet jeśli nieprzestrzeganie prawa nie spowoduje kolizji czy wypadku samochodowego, może oznaczać konieczność zapłaty kary finansowej. Kierowców na gorącym uczynku przyłapać mogą patrole policji, poruszające się zarówno oznakowanymi, jak i nieoznakowanymi pojazdami, ale zdarza się też, że "złapie" ich fotoradar - choć od wielu lat wszystkie takie urządzenia są poprzedzone odpowiednimi znakami drogowymi. Mandat z fotoradaru - jak to działa? Fotoradar (stacjonarne urządzenie mierzące prędkość chwilową pojazdów) to urządzenie zaprojektowane tak, by fotografować pojazd, który przekroczy dozwoloną w danym miejscu prędkość. Rejestruje samochód wraz z numerem rejestracyjnym, jego prędkość oraz prędkość maksymalną dozwoloną w danym miejscu (część z nich także przejazd na czerwonym świetle), datę, godzinę i miejsce, a także wizerunek prowadzącego. W Polsce fotoradarami zarządza Inspekcja Transportu Drogowego w ramach systemu CANARD. W 2019 roku fotoradary zarejestrowały 1,6 mln naruszeń przepisów, w ogromnej większości – 1,573 mln - przekroczenia dozwolonej prędkości, w przypadku 33 tys. chodziło o przejazd na czerwonym świetle. W systemie CANARD funkcjonuje ponad 400 fotoradarów, 29 mobilnych urządzeń rejestrujących (instalowanych w pojazdach), tyle samo urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości oraz 20 urządzeń rejestrujących wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Liczba fotoradarów rośnie. Jak zapłacić mandat – przelewem, przez internet, tradycyjnie Kierowcy, którzy zorientowali się, że mogli zostać zarejestrowani przez fotoradar podczas zbyt szybkiej jazdy (jasny błysk lampy czasem trudno przegapić), zastanawiają się często, po jakim czasie przychodzi mandat z fotoradaru. Możemy się go spodziewać już po kilku dniach lub tygodniach. Jeśli złapał nas fotoradar, mandat może trafić do naszej skrzynki pocztowej nawet po pół roku – zgodnie z prawem, jest na to 180 dni od popełnienia wykroczenia. Jak wygląda procedura? Najpierw do właściciela pojazdu zostaje wysłane wezwanie. Osoba ta musi wypełnić oświadczenie, a dokładnie jedno z trzech oświadczeń: 1. Dla osoby, która kierowała pojazdem w chwili wykroczenia; 2. Dla właściciela, który wskazuje, kto kierował jego pojazdem w czasie wykroczenia; 3. Dla właściciela, który nie wskazuje, kto prowadził pojazd w określonym momencie. W oparciu o oświadczenie, CANARD nakłada i przesyła mandat, kieruje sprawę do sądu lub wysyła oświadczenia do osoby, którą wskazał właściciel pojazdu. Właściciel pojazdu ma więc tutaj kilka opcji. Po pierwsze, może się przyznać, że to on prowadził pojazd i wtedy albo przyjmuje mandat kredytowany – ma na to 7 dni, albo odmawia przyjęcia – wtedy kierowany jest wniosek do sądu, który rozstrzygnie, czy kara się należy, czy nie. Właściciel może też odmówić wskazania osoby, która kierowała samochodem, w takiej sytuacji, zgodnie z art. 96 Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń, zostanie na niego nałożona kara grzywny w wysokości 500 zł. Nie zostaną mu jednak naliczone punkty karne, co dla wielu bywa znacznie bardziej istotne. Mandat otrzymamy pocztą tradycyjną, listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Na blankiecie wskazany jest numer rachunku bankowego, na który należy przelać grzywnę. Jak zapłacić mandat przez internet? Wystarczy zwykły przelew za pomocą bankowości online, można to też zrobić w bardziej tradycyjny sposób, czyli w oddziale banku lub na poczcie. W tytule przelewu trzeba podać serię i numer mandatu, numer PESEL, imię i nazwisko oraz adres (takie same, jak na odcinku mandatowym). Jak podkreśla CANARD, każdy mandat karny kredytowany ma przypisany do siebie indywidualny numer rachunku bankowego, na co trzeba zwrócić uwagę, jeśli mamy do zapłaty więcej niż jeden mandat. By zdjęcie z fotoradaru było ważne i mogło stanowić dowód wykroczenia, powinno być przede wszystkim wyraźne, szczególnie jeśli chodzi o tablicę rejestracyjną, powinien też znajdować się na nim wyłącznie jeden pojazd, ten, którego prędkość została zmierzona. Jak umorzyć mandat? Być może wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że mandat można spróbować umorzyć – w całości lub częściowo. Jest też możliwość odroczenia terminu płatności oraz rozłożenia jej na raty. W tym celu ukarany kierowca musi złożyć pisemny wniosek na adres: GITD Biuro Finansowo Gospodarcze, Wydział Orzecznictwa, Aleje Jerozolimskie 94 00-807 Warszawa. Należy przy tym powołać się na numer i serię mandatu. I tutaj istotne zastrzeżenie: żeby zawnioskować o umorzenie lub odroczenie płatności, mandat należy najpierw przyjąć, czyli odesłać wypełnione formularze z wezwania, a potem poczekać na druk samego mandatu. Przedawnienie mandatu To kwestia, która budzi wątpliwości, głównie dlatego, że termin przedawnienia zależy od rodzaju grzywny i okoliczności, w jakich została nałożona. Przede wszystkim, przedawnieniu ulec może wyłącznie mandat kredytowany, czyli taki, jaki najczęściej jest wystawiany. W Polsce istnieje też możliwość nakładania mandatu gotówkowego, ale wyłącznie w przypadku osoby, która nie ma stałego miejsca pobytu, najczęściej będzie to cudzoziemiec. Jak wygląda sprawa z terminami? W przypadku, gdy policjant schwyta popełniającego wykroczenie na gorącym uczynku, na wystawienie mandatu ma 14 dni. Kiedy uzna, że doszło do wykroczenia, ale zrobi to pod nieobecność sprawcy, musi wystawić mandat w ciągu 60 dni, w przypadku zarejestrowania wykroczenia przez fotoradar, termin ten wydłuża się do 180 dni. Jeśli przyjmiemy mandat, może on być ściągnięty w ciągu trzech lat, po tym czasie się przedawnia. Jeśli zaś odmówimy przyjęcia i sprawa zostanie skierowana do sądu, to ten w ciągu roku powinien rozpocząć postępowanie i ma dwa lata na wydanie wyroku. Jeśli ten termin nie zostanie dochowany, mandat ulegnie przedawnieniu. Mandaty za przekroczenie prędkości – wysokość i liczba punktów karnych Zgodnie z taryfikatorem mandatów i punktów karnych, na 2020 rok obowiązują następujące kary za przekroczenie prędkości: - 6-10 km/h – do 50 zł - 11-20 km/h – między 50 a 100 zł i 2 punkty karne - 21-30 km/h – od 100 do 200 zł i 4 punkty karne - 31-40 kmh – mandat w wysokości od 200 do 300 zł i 6 punktów karnych - 41-50 km/h – od 300 do 400 zł i 8 punktów karnych - powyżej 50 km/h od 400 do 500 zł i 10 punktów karnych. Warto też pamiętać o jeszcze jednej kwestii – wezwanie do zapłaty kary może przyjść do nas z zagranicy, zatem mandat z Niemiec czy innego kraju, przez który przejeżdżaliśmy i popełniliśmy wykroczenie drogowe, także możemy znaleźć w swojej skrzynce pocztowej. Przy czym w niektórych państwach, na przykład w Niemczech, przed fotoradarami nie ostrzegają z uprzedzeniem odpowiednie tablice. Także kwoty mandatów za granicą bywają znacznie wyższe niż w Polsce, szczególnie trzeba mieć to na uwadze w Skandynawii.

mandat z wideorejestratora pocztą