„Staraliśmy się trzy lata o dziecko, z czego rok czasu – naturalnie. Z wyników badań nasienia męża, które dostaliśmy, okazało się, że mniej niż 1 procent plemników nadaje się do użytku. Dlatego też zostaliśmy zakwalifikowani do kliniki leczenia niepłodności. Tam korzystaliśmy z dawcy nasienia” mówi Wiktoria. Cel Inseminacja domaciczna z użyciem nasienia dawcy to jedna z metod wspomaganego rozrodu. Celem jej jest podanie specjalnie przygotowanego nasienia wprost do jamy macicy. W warszawskiej klinice Fertina współpracujemy z renomowanym duńskim bankiem spermy – European Sperm Bank Dowiedz się więcej o inseminacji i innych metodach leczenia niepłodności z artykułu: Metody leczenia W lipcu poddalam sie 1 zabiegowi ICSI, korzystając z nasienia dawcy. 17 lipca punkcja, 20 lipca transfer 2 zarodkow ( 4 b i 8 b). W 11 dniu po transferze wynik beta <2, czyli brak ciazy wg standardow lux medu. Badanie powtorzylam za 2 dni, dla formalnosci przed kontaktem z klinika, wynik 9,1, to samo lab. 👱‍♀️33 lat, 🤵38 lat Starania od czerwca 2018 Problem męski azoospermia - zespół klinefeltera 📌1 IUI - lipiec 2021 - nieudane ☹️ Nie mam dzieci,to nie moje.Naprawde staram się mieć pozytywne nastawienie i trzymać się jakoś dzielnie ale nosz cholera dlaczego wiecznie coś.🤦🏼‍♀️😢 A tez jesli chodzi o ilosc dzieci to przy 10 jest dawca wycofany normalnie z bankow nasienia. Wiadomość wyedytowana przez moderatora forum: 2 lipca, 13:21 Córeczka 36+5tc 2300g 52cm miłości 🥰 16.03.2021r . Wielki TEST kobiecej płodności! Sprawdź swoją płodność i otrzymaj spersonalizowane wskazówki Wielki Quiz o plemnikach! 80% odpowiada źle - sprawdzisz się? 🎁 Prezent - 40% rabatu na badanie nasienia ODBIERZ TERAZ lub po quizie. Postów: 18 6 Cześć dziewczyny, stoimy z mężem przed decyzją podjęcia próby in vitro z nasieniem dawcy. Mój mąż w 100% zgadza się na taką metodę, choć zadowolony nie jest, ale ja jakoś nie umiem się do tego przekonać. Boję się, że będzie mi ciężko zaakceptować takie dziecko, cały czas mieć świadomość, że to nie jego dziecko tylko jakiegoś obcego człowieka. Boję, się że w złości będę mu wypominać, że to nie jego dziecko i jakoś tak w ogóle dziwne to jakoś dla mnie. Czy któraś z Was miała in vitro (bądź inseminację) nasieniem dawcy i może się wypowiedzieć w tym temacie? Ania_84 lubi tę wiadomość Szczęśliwа Jeśli masz takie przemyślenia to jest bardzo niedojrzałe podejście do tematu! Chyba powinnad odłożyć to w czasie i przemyśleć jeszcze raz. Rozumiem że twój mąż jest bezpłodny i dlatego rozważacie dawce. Biorąc dawce uznaje się dziecko za swoje własne. Jak w ogóle mogłabyś mu powiedzieć ze to nie jego dziecko? Biologicznie nie ok, ale skoro mąż sie na to zgadza czyli chce miec dziecko z tobą, chce je wychowywac troszczyć sie i kochać. Myślę ze jest to jego osobista tragedia ze nie jest w stanie począć swojego biologicznego potomka więc z twojej strony przydało by się jakieś wsparcie a nie takie pretensje... Ja bym sie rozwiodla gdybys mi takim tekstem zarzucila gdy juz dziecko jest na świecie... A czy ty się z tym pogodzisz ze biologicznie to dziecko będzie nie twojego męża to już musisz sie głęboko zastanowić. Nie możesz później sie rozmyslic. Skrzywdzisz tylko męża i to dziecko. Ciężki temat więc sie dobrze zastanów. Zawsze tez jest opcja adopcji. hipisiątko, Nefre_ ms, Calypso, Kalija, Paulcia28, JagnaaJankowska lubią tę wiadomość Postów: 18 6 Nie jest to takie proste, jak się wydaje, niestety. Nie całkiem mnie rozumiesz ... Chciałbym usłyszeć odpowiedź kobiety, która była w podobnej sytuacji. Krystyna123 lubi tę wiadomość Szczęśliwа Postów: 39244 31310 Hej Jesteśmy rodzicami prawie 2 letniego cudu jakim jest nasz synek jest na świecie dzięki dawcy nasienia po krótce opowiem Ci Naszą historie.. 9 miesięcy mysleliśmy że mąz ma kiepskie nasienie bo tek okreslił to lekarz..po jakimś czasie okazało się że nas okłamał i w nasieniu nie ma plemników.. byliśmy wtedy ledwo rok po ślubie .. żal , strach, złość nawet nie dopuszczała myśli o dawcy ba nawet nie mysleliśmy że taka możliwość będzie .. trafiliśmy do lekarza w innym mieście on od razu nam powiedział ze albo dawca albo adopcja.. i niestety on nie widzi tu możliwośći na biologiczne dziecko meza.. jak to usłyszałąm w pierwszym momencie odrzuciłam ten pomysł... bo przecież to niesprawiedliwe zeby dziecko było moje biologicznie a meża nie.. predzej dopuszczałam adopcje .. tak żeby było fair ... to są normalne mysli i nie należy ich odpychać .. od siebie.. tylko siąść przeanalizować troche dać sobie czas .. mąz po wyjściu od lekarza zabrał mnie na kawę do cukiernik kupił ciasto i zapytał jak to by było jakby to wygladało..jeśli chodzi o dawce.. to było pytanie z serii.. no ale oni jak coś Ci tylko podadzą nasienie On był już wtedy gotowy... ja nie ... męczyłam jego i siebie jeszcze przez 1,5 rtoku kuracjami hormonalnymi .. badaniami wizytami w klinikach ..szykowaliśmy się do biospsji w Novum.. jednak tuż przed zabiegiem mąz powiedział stop ... już nie chciał dalej łudzić mnie nadzieją ze uda się pozyskac plemniki.. dla mnie to był cios .. bo te 1,5 roku walczyłam myślałam że dla niego a tak naprawde dla siebie .. bo on już dawno podjął decyzje a chciał dać mi czas na pogodzenie sie z pewnymi rzeczami .. w sierpniu 2015 podjeliśmy ostateczna decyzje o dawcy ..poprzedzona ona była warsztatami na temat dawstwa .. bardzo polecam teraz jestem troche na siebie zła że czekalam tyle z decyzją bo traciliśmy czas..z drugiej strony moze ten czas dał nam pewność i pełną świadomość co do naszej decyzji Nie powiem Ci że to prosta decyzja bo jets ona cholernie trudna ... ale jak juz ja podejmiesz świadomie po rozmowie ,po pogodzeniu się ze nie zawsze jest tak jak tego chcemy i odpowiedzi na swoje i meża pytanie ... będzie o wiele łatwiej Na IUI wchodziliśmy razem ..co lepsze dr jak zapytałąm się czy maż może ze mna wejsć powiedział nam no pewnie przecież do zrobienia dziecka potrzeba dwojga i tak było szczerze to na tyle było to dla nas naturalne ze nawet nie mysleliśmy ze podją nam nasienie innego faceta po tych dwóch latach mogę powiedzieć ze wszystkie moje wątpliwości które miałam kiedys były wyolbrzymione ten usmiech w oczach mojego meza .. kiedy karmił małego .. łzy szczęścia jak działowni do mojej mamy i mówił mamo jaki on jest cudowny mam pięknego synka to wszystko sprawiło że odetchnęłam ... i jestem dumna z tego ze mam tak cudownego meża i synka sa nierozłączni.... nawet bym powiedziała ze mały bardziej kocha tatusia niz mame i vice versa tatus do tej pory jest zakochany w nim gdybyś ich zobaczyła nigdy byśnie powiedziała że to nie jego biologiczne dziecko ..serio nawet osoby które wiedzą mówią ze to podobieństwo jest niewiarygodne a miny, nawet chód .. mały ma identyczny tak podsumowując .. to ze masz obawy to dobrze gorzej chyba by było jakbyś ich nie miałą .. natomiast decyzje musisz podjąć sświadomie podchodząc do IUI badz IVF musisz być pewna .. to jest jednak adopcja tyle ze prenatalna ..to Wy będziecie odpowiedzialni za tą mała istotkę... warto pójść na warsztaty, pogadać z terapeutą od niepłodności tak aby podjąć tą decyzję ma 100 % ... -porozmawiaj z mezem... omówcie wszytskie za i przeciw .. Ja miałąm kilka etapów najpierw etap tego czy zaakaceptujemy takie rozwiazanie czy damy radę psychicznie cczy to jest fair w stosunku co do meza .. czy on psychicznie nie siądzie itp itd , pózniej pojawiały się momenty a co jesli maz się rozmyśli.. a może jednak nie pokocha małego .. te wątpliwości , pytania pojawiały się co jakiś czas mimo iż wałkowaliśmy je milion razy ale wtedy zaczynałam rozmowę z meżem i chyba one mi najwięcej dały Są też inne opcje moze wolisz adoptować .. moze wtedy bedziesz bardziej czuła się pewniej..choć obstawiam że jeśli masz takie pytanie teraz to przy adopcji też one się pojawia .. a moze po prostu zdecydujecie że to nie dla Was .. My chyba przeszliśmy wszytskie opcje adopcja, AZ, dawca nasienia ,.. oraz bezdzietność .. Bezdzietność nie była w ogóle rozpatrywana dawca wygrał bo na inne opcje moglismy i później się zdecydować akrualnie myślimy czy podchodzic do IUI po rodzeństwo czy złozyć papiery adopcyjne Niestety nikt nie da Ci gwarancji że będzie super extra pięknie .. choć ja mogę powiedzieć że od narodzin nigdy nie pomyslałąm że moje dziecko jest "inne" ze to nie nasze dziecko.. to nasz synek.. i większego cudu sobie nie wyobrazam Wiem co czujesz .. bo wszytskie te pytania zadawałam sobie są one potrzebne ale to Ty musisz znallezć na nie odpowiedzi .. w moim pamiętniku są podane tytuły na temat dawstwa moze poczytaj trochę .. duza skarbnicaą wiedzy sa dziewczyny na bezplemnikówkach .. oraz na forum Nasz Bocian nie bój się pytać , rozmawiaj o wątpliwościach to pomaga Niestety nie rodzimy się z myślą że jesteśmy gotowi na dawce jest to temat bardzo złożony ,intymny, emocjonalny a etap kiedy przychodzi Nam się zmierzyć z tym tematem jest bardzo trudny Na tyle osób które znam , które podchodziły do dawstwa.. nie znam ani jednej dziewczyny która nie miałaby jakiś wątpliwości i najczęściej sa to pytanie czy będziemy kochać tak samo , czy to nie złamie naszego małżeństwa, czy on pokocha, czy nie bedzie inaczej traktował dziecka, czy my nie damy odczuć tej decyzji mężowi ... czy kiedys nie palniemy jakieś głupoty...czy po urodzeniu maz nie odejdzie .. tak naprawde większosć z tych pytań rodzi się z tego ze jest to sytuacja w pewien sposób ekstremalna i sami nie wiemy jak sobie to wszytsko poukładać .. od czego zacząć Zacząć trzeba od rozmowy , spisaniu sobie pytań wątpliwości i szczerej rozmow Powodzenia i jak coś wal śmiało Wiadomość wyedytowana przez autora: 11 stycznia 2019, 20:42 Foto_Anna, Paulcia28, Fantasmagoria lubią tę wiadomość Bezplemnikowcy też mają dzieci 35odc. 1 podejście ( - cb 2 Podejście ( 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94 Novum Wawa Postów: 482 197 Takie obawy są normalne. Jest to ciężka sytuacja. Nie jest łatwo podjąć taką decyzję. My również korzystamy z nasienia dawcy. Na początku mąż był bardzo przeciwny. Już na pierwszej wizycie andrologicznej lekarz zasugerował dawcę. Byliśmy bardzo oburzeni. Zaczęłam dużo czytać na ten temat i dochodzić do wniosku, że być może nas to czeka. Z każdym kolejnym badaniem tylko się w tym utwierdzałam. Zaczęłam rozmawiać z mężem, że inseminacja nasieniem dawcy może być dla nas rozwiązaniem. Nie chciał wtedy o tym słyszeć. Kłóciliśmy się. Myślę, że miał jeszcze nadzieję, że coś da się zrobić. Odpuściłam. Jednak ostateczna diagnoza potwierdziła, że nie ma żadnych szans. Mąż powiedział, że zrozumie jeśli odejdę. Opieprzyłam go za to. Nie wracałam do tematu dawcy, starałam się go wspierać. Po kilku dniach to on sam zaproponował dawcę, mimo że wcześniej był przeciwny. Myślałam, że jestem na to gotowa. W końcu to ja wcześniej to proponowałam. Wtedy właśnie dopadły mnie obawy czy mąż pokocha to dziecko, czy ja sama je pokocham, czy nasze małżeństwo przez to się nie rozpadnie, czy w czasie kłótni nie użyjemy tego przeciwko sobie. Daliśmy sobie trochę czasu. Żeby ruszyć dalej musieliśmy najpierw pogodzić się w pełni z tym co nas spotkało. Ta cała sytuacja wzmocniła nas związek. Czytałam dużo historii podobnych do naszej. Rozmawialiśmy też dużo. Doszliśmy do wniosku, że nie chcemy spędzić życia sami i w końcu uznaliśmy, że jesteśmy na to gotowi. Choć pewne obawy i tak z tyłu głowy zostały ale myślę, że nie da się tego uniknąć. Zgadzam się z Ania_84, że przede wszystkim potrzebna jest szczera rozmowa i przedstawienie wszystkich wątpliwości. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia Postów: 549 964 Ania_84 wrote: Hej Jesteśmy rodzicami prawie 2 letniego cudu jakim jest nasz synek jest na świecie dzięki dawcy nasienia (...) Wspaniały wpis Aniu, wzruszyłam, się. Pamiętam Cię i Twoją historię, jestem dinozaurem tego portalu Ania_84 lubi tę wiadomość Szczęścia nie można kupić, ale można je sobie urodzić Postów: 80 3 Agness001 wrote: Takie obawy są normalne. Jest to ciężka sytuacja. Nie jest łatwo podjąć taką decyzję. My również korzystamy z nasienia dawcy. Na początku mąż był bardzo przeciwny. Już na pierwszej wizycie andrologicznej lekarz zasugerował dawcę. Byliśmy bardzo oburzeni. Zaczęłam dużo czytać na ten temat i dochodzić do wniosku, że być może nas to czeka. Z każdym kolejnym badaniem tylko się w tym utwierdzałam. Zaczęłam rozmawiać z mężem, że inseminacja nasieniem dawcy może być dla nas rozwiązaniem. Nie chciał wtedy o tym słyszeć. Kłóciliśmy się. Myślę, że miał jeszcze nadzieję, że coś da się zrobić. Odpuściłam. Jednak ostateczna diagnoza potwierdziła, że nie ma żadnych szans. Mąż powiedział, że zrozumie jeśli odejdę. Opieprzyłam go za to. Nie wracałam do tematu dawcy, starałam się go wspierać. Po kilku dniach to on sam zaproponował dawcę, mimo że wcześniej był przeciwny. Myślałam, że jestem na to gotowa. W końcu to ja wcześniej to proponowałam. Wtedy właśnie dopadły mnie obawy czy mąż pokocha to dziecko, czy ja sama je pokocham, czy nasze małżeństwo przez to się nie rozpadnie, czy w czasie kłótni nie użyjemy tego przeciwko sobie. Daliśmy sobie trochę czasu. Żeby ruszyć dalej musieliśmy najpierw pogodzić się w pełni z tym co nas spotkało. Ta cała sytuacja wzmocniła nas związek. Czytałam dużo historii podobnych do naszej. Rozmawialiśmy też dużo. Doszliśmy do wniosku, że nie chcemy spędzić życia sami i w końcu uznaliśmy, że jesteśmy na to gotowi. Choć pewne obawy i tak z tyłu głowy zostały ale myślę, że nie da się tego uniknąć. Zgadzam się z Ania_84, że przede wszystkim potrzebna jest szczera rozmowa i przedstawienie wszystkich wątpliwości. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia W której klinice byłaś? Chyba każda para, która zdecydowała się na zapłodnienie in vitro przez to przeszła. Strach, niepewność..ale po szczerej rozmowie i przedstawieniu wszystkich wątpliwości jesteśmy w stanie podjąć prawidłową decyzję. Postów: 5527 4506 Ania_84 wrote: Hej Jesteśmy rodzicami prawie 2 letniego cudu jakim jest nasz synek jest na świecie dzięki dawcy nasienia po krótce opowiem Ci Naszą historie.. 9 miesięcy mysleliśmy że mąz ma kiepskie nasienie bo tek okreslił to lekarz..po jakimś czasie okazało się że nas okłamał i w nasieniu nie ma plemników.. byliśmy wtedy ledwo rok po ślubie .. żal , strach, złość nawet nie dopuszczała myśli o dawcy ba nawet nie mysleliśmy że taka możliwość będzie .. trafiliśmy do lekarza w innym mieście on od razu nam powiedział ze albo dawca albo adopcja.. i niestety on nie widzi tu możliwośći na biologiczne dziecko meza.. jak to usłyszałąm w pierwszym momencie odrzuciłam ten pomysł... bo przecież to niesprawiedliwe zeby dziecko było moje biologicznie a meża nie.. predzej dopuszczałam adopcje .. tak żeby było fair ... to są normalne mysli i nie należy ich odpychać .. od siebie.. tylko siąść przeanalizować troche dać sobie czas .. mąz po wyjściu od lekarza zabrał mnie na kawę do cukiernik kupił ciasto i zapytał jak to by było jakby to wygladało..jeśli chodzi o dawce.. to było pytanie z serii.. no ale oni jak coś Ci tylko podadzą nasienie On był już wtedy gotowy... ja nie ... męczyłam jego i siebie jeszcze przez 1,5 rtoku kuracjami hormonalnymi .. badaniami wizytami w klinikach ..szykowaliśmy się do biospsji w Novum.. jednak tuż przed zabiegiem mąz powiedział stop ... już nie chciał dalej łudzić mnie nadzieją ze uda się pozyskac plemniki.. dla mnie to był cios .. bo te 1,5 roku walczyłam myślałam że dla niego a tak naprawde dla siebie .. bo on już dawno podjął decyzje a chciał dać mi czas na pogodzenie sie z pewnymi rzeczami .. w sierpniu 2015 podjeliśmy ostateczna decyzje o dawcy ..poprzedzona ona była warsztatami na temat dawstwa .. bardzo polecam teraz jestem troche na siebie zła że czekalam tyle z decyzją bo traciliśmy czas..z drugiej strony moze ten czas dał nam pewność i pełną świadomość co do naszej decyzji Nie powiem Ci że to prosta decyzja bo jets ona cholernie trudna ... ale jak juz ja podejmiesz świadomie po rozmowie ,po pogodzeniu się ze nie zawsze jest tak jak tego chcemy i odpowiedzi na swoje i meża pytanie ... będzie o wiele łatwiej Na IUI wchodziliśmy razem ..co lepsze dr jak zapytałąm się czy maż może ze mna wejsć powiedział nam no pewnie przecież do zrobienia dziecka potrzeba dwojga i tak było szczerze to na tyle było to dla nas naturalne ze nawet nie mysleliśmy ze podją nam nasienie innego faceta po tych dwóch latach mogę powiedzieć ze wszystkie moje wątpliwości które miałam kiedys były wyolbrzymione ten usmiech w oczach mojego meza .. kiedy karmił małego .. łzy szczęścia jak działowni do mojej mamy i mówił mamo jaki on jest cudowny mam pięknego synka to wszystko sprawiło że odetchnęłam ... i jestem dumna z tego ze mam tak cudownego meża i synka sa nierozłączni.... nawet bym powiedziała ze mały bardziej kocha tatusia niz mame i vice versa tatus do tej pory jest zakochany w nim gdybyś ich zobaczyła nigdy byśnie powiedziała że to nie jego biologiczne dziecko ..serio nawet osoby które wiedzą mówią ze to podobieństwo jest niewiarygodne a miny, nawet chód .. mały ma identyczny tak podsumowując .. to ze masz obawy to dobrze gorzej chyba by było jakbyś ich nie miałą .. natomiast decyzje musisz podjąć sświadomie podchodząc do IUI badz IVF musisz być pewna .. to jest jednak adopcja tyle ze prenatalna ..to Wy będziecie odpowiedzialni za tą mała istotkę... warto pójść na warsztaty, pogadać z terapeutą od niepłodności tak aby podjąć tą decyzję ma 100 % ... -porozmawiaj z mezem... omówcie wszytskie za i przeciw .. Ja miałąm kilka etapów najpierw etap tego czy zaakaceptujemy takie rozwiazanie czy damy radę psychicznie cczy to jest fair w stosunku co do meza .. czy on psychicznie nie siądzie itp itd , pózniej pojawiały się momenty a co jesli maz się rozmyśli.. a może jednak nie pokocha małego .. te wątpliwości , pytania pojawiały się co jakiś czas mimo iż wałkowaliśmy je milion razy ale wtedy zaczynałam rozmowę z meżem i chyba one mi najwięcej dały Są też inne opcje moze wolisz adoptować .. moze wtedy bedziesz bardziej czuła się pewniej..choć obstawiam że jeśli masz takie pytanie teraz to przy adopcji też one się pojawia .. a moze po prostu zdecydujecie że to nie dla Was .. My chyba przeszliśmy wszytskie opcje adopcja, AZ, dawca nasienia ,.. oraz bezdzietność .. Bezdzietność nie była w ogóle rozpatrywana dawca wygrał bo na inne opcje moglismy i później się zdecydować akrualnie myślimy czy podchodzic do IUI po rodzeństwo czy złozyć papiery adopcyjne Niestety nikt nie da Ci gwarancji że będzie super extra pięknie .. choć ja mogę powiedzieć że od narodzin nigdy nie pomyslałąm że moje dziecko jest "inne" ze to nie nasze dziecko.. to nasz synek.. i większego cudu sobie nie wyobrazam Wiem co czujesz .. bo wszytskie te pytania zadawałam sobie są one potrzebne ale to Ty musisz znallezć na nie odpowiedzi .. w moim pamiętniku są podane tytuły na temat dawstwa moze poczytaj trochę .. duza skarbnicaą wiedzy sa dziewczyny na bezplemnikówkach .. oraz na forum Nasz Bocian nie bój się pytać , rozmawiaj o wątpliwościach to pomaga Niestety nie rodzimy się z myślą że jesteśmy gotowi na dawce jest to temat bardzo złożony ,intymny, emocjonalny a etap kiedy przychodzi Nam się zmierzyć z tym tematem jest bardzo trudny Na tyle osób które znam , które podchodziły do dawstwa.. nie znam ani jednej dziewczyny która nie miałaby jakiś wątpliwości i najczęściej sa to pytanie czy będziemy kochać tak samo , czy to nie złamie naszego małżeństwa, czy on pokocha, czy nie bedzie inaczej traktował dziecka, czy my nie damy odczuć tej decyzji mężowi ... czy kiedys nie palniemy jakieś głupoty...czy po urodzeniu maz nie odejdzie .. tak naprawde większosć z tych pytań rodzi się z tego ze jest to sytuacja w pewien sposób ekstremalna i sami nie wiemy jak sobie to wszytsko poukładać .. od czego zacząć Zacząć trzeba od rozmowy , spisaniu sobie pytań wątpliwości i szczerej rozmow Powodzenia i jak coś wal śmiało Piękna historia i będąc przed dokonaniem decyzji powiem Ci szczerze że mi pomoglas... Wysłałam zaproszenie Ania_84 lubi tę wiadomość Diagnoza:Azoospermia 3x ICSI (2018/19). 6 zarodków 3x crio , 1 świeży transfer 😞 😁(12*) -12/19 naturalny cud- cb -Aniołki (8*)2015 (12*)2018 -Amh 2,74 -Tsh 1,30 L-Thyroxin 25 mg histeroskopia -Zespół Ashermana -Usunięty polip histero , drożność i laparoskopia 😁😁😁 Zero zrostow, jajowody drożne Torbiel 😬 rozwód i początek nowego życia... Może kiedyś uda mi się spełnić marzenie o macierzyństwie ale póki co czas zacząć żyć dla siebie Postów: 5527 4506 Mój mąż jest po dwóch biopsjach jąder, ja po 3 procedurach in vitro ICSI, w zeszłym roku zaszlam w ciążę Ale niestety... Teraz zostało nam tylko skorzystać z AID... Mój mąż jest za bo bardzo chce zostać tatą ,a ja się boję tylko nie umiem powiedzieć czego. Nie że nie zaakceptuje dziecka, po prostu mam wyrzuty sumienia wobec męża Ale ciężko to wytłumaczyć. Dziś pierwsza wizyta w klinice i wszystkiego się dowiem Nikola lubi tę wiadomość Diagnoza:Azoospermia 3x ICSI (2018/19). 6 zarodków 3x crio , 1 świeży transfer 😞 😁(12*) -12/19 naturalny cud- cb -Aniołki (8*)2015 (12*)2018 -Amh 2,74 -Tsh 1,30 L-Thyroxin 25 mg histeroskopia -Zespół Ashermana -Usunięty polip histero , drożność i laparoskopia 😁😁😁 Zero zrostow, jajowody drożne Torbiel 😬 rozwód i początek nowego życia... Może kiedyś uda mi się spełnić marzenie o macierzyństwie ale póki co czas zacząć żyć dla siebie Postów: 482 197 wrote: W której klinice byłaś? Chyba każda para, która zdecydowała się na zapłodnienie in vitro przez to przeszła. Strach, niepewność..ale po szczerej rozmowie i przedstawieniu wszystkich wątpliwości jesteśmy w stanie podjąć prawidłową decyzję. Na początku byliśmy w Gyncentrum. Tam mieliśmy 2 AID. Niestety nieudane. Po ostatniej podjęliśmy decyzję o przerwie i zmianie miejsca. Nie podobało mi się podejście lekarzy. Obecnie jesteśmy w Invimed. Na razie 2 wizyty. Jestem pozytywnie zaskoczona podejściem do pacjenta. Miałam kilka dodatkowych badań. Niedługo ruszymy z przygotowaniami do AID. Postów: 4785 2591 Dziewczyny, zainteresował mnie ten wątek o dylematach moralnych. U nas na szczęście nie z nasieniem, ale jest niepłodność idiopatyczna, więc od czasu do czasu przelatuja mi przez glowe mysli co jeśli sie nigdy nie uda: adopcja czy AZ? I jeśli chodzi o pokochanie dziecka to jestem na 100% pewna, że szalelibysmy za nim, ale co z wyznaniem dziecku prawdy? Czy nie bedzie szukalo swoich biologicznych dawców? 3,5 roku starań. Niepłodność idiopatyczna. 4 x IUI Podwyższone antyTG i prolaktyna. Wysokie NK z krwi: Mutacje PAI-1 4G homo,MTHFR_1298A-C i 677C-T hetero, zaniżone bialko s 60%. Kir BX - brak 3 najważniejszych kirow implantacyjnych. Styczeń 2020 - ivf w Artvimed. Uzyskano 3 Blastocysty. ET Blastki (z wlewem z accofilu): 😞 - histeroskopia. Nie ma ecoli, nk maciczne w normie. -FET Blastki 7dpt beta 😄 9dpt beta 164 11dpt beta 484 14dpt beta 2566 24dpt - mamy Serduszko! Czekamy na Córeczkę😄 - nasza Miłość jest na świecie😍 "Nie bój się, tylko wierz." Postów: 482 197 Jeśli chodzi o wyznanie dziecku prawdy to jesteśmy zdecydowani to zrobić gdy uznamy, że jest wystarczająco dojrzałe na tę wiadomość. Jednak tak na prawdę to życie zweryfikuje kiedy nastąpi ten moment i czy w ogóle nastąpi. Myślałam też o adopcji. Jednak mam zbyt dużo obaw z tym związanych. Jeśli kolejne 2 inseminacje się nie powiodą to być może pójdziemy w tym kierunku. Na in vitro raczej się nie zdecydujemy. Wiadomość wyedytowana przez autora: 4 kwietnia 2019, 18:30 Anuśla lubi tę wiadomość Postów: 5527 4506 Agness001 wrote: Jeśli chodzi o wyznanie dziecku prawdy to jesteśmy zdecydowani to zrobić gdy uznamy, że jest wystarczająco dojrzałe na tę wiadomość. Jednak tak na prawdę to życie zweryfikuje kiedy nastąpi ten moment i czy w ogóle nastąpi. Myślałam też o adopcji. Jednak mam zbyt dużo obaw z tym związanych. Jeśli kolejne 2 inseminacje się nie powiodą to być może pójdziemy w tym kierunku. Na in vitro raczej się nie zdecydujemy. To są poważne decyzje,ale nie do wykonania Ja też wybiegam myślami dalej Ale mąż mnie hamuje bo najpierw trzeba zajść w te ciążę 😏 Ja jestem w obecnej chwili optymistycznie nastawiona. Póki co nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu Ale nie ja pierwsza i nie ostatnia która stoi przed dokonaniem wyboru, żyć bez dzieci czy jednak spróbować by nigdy nie żałować . Diagnoza:Azoospermia 3x ICSI (2018/19). 6 zarodków 3x crio , 1 świeży transfer 😞 😁(12*) -12/19 naturalny cud- cb -Aniołki (8*)2015 (12*)2018 -Amh 2,74 -Tsh 1,30 L-Thyroxin 25 mg histeroskopia -Zespół Ashermana -Usunięty polip histero , drożność i laparoskopia 😁😁😁 Zero zrostow, jajowody drożne Torbiel 😬 rozwód i początek nowego życia... Może kiedyś uda mi się spełnić marzenie o macierzyństwie ale póki co czas zacząć żyć dla siebie Postów: 5527 4506 Paulina12 wrote: Nie jest to takie proste, jak się wydaje, niestety. Nie całkiem mnie rozumiesz ... Chciałbym usłyszeć odpowiedź kobiety, która była w podobnej sytuacji. Wiesz ja się zaczynam bać że jak podejmę taką decyzję to z jednej strony bede sie cieszyć że może w końcu uda nam się stworzyć rodzinę,a z drugiej strony czuje się jakbym chciała zranić męża...on się zgadza na taką decyzję, nie naciska na mnie Ale ja raz sie cieszę z tego bo przecież są mężowie którzy za nic się nie zgodzą na takie coś, a zaraz przychodzi trzezwe myślenie i zastanawiam się co ja chcę zrobić... Boję się ze nie daj Boże kiedyś on mnie zostawi bo coś tam i ja będę winić siebie za te decyzje bo to na pewno przez to . Cholera nie wiem co robić . Najpierw zrobię te laparosjopie,histero i drożność i podejrzewam że zamiast podjąć kolejne kroki to będę czekać na cud... Nie jest to łatwa decyzja,nie dla mnie ,takiej wewnętrznej walki chyba jeszcze nie prowadziłam , tylko pytanie dokąd ona mnie doprowadzi. Czy mam ryzykować wszystko i zrobić wszystko by spełnić nasze marzenia czy odpuścić i się z tym jakoś pogodzić? Ps czytając posta powyżej możecie pomyśleć że zwariowalam ...tez sie nad tym zastanawiam Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 kwietnia 2019, 04:14 Diagnoza:Azoospermia 3x ICSI (2018/19). 6 zarodków 3x crio , 1 świeży transfer 😞 😁(12*) -12/19 naturalny cud- cb -Aniołki (8*)2015 (12*)2018 -Amh 2,74 -Tsh 1,30 L-Thyroxin 25 mg histeroskopia -Zespół Ashermana -Usunięty polip histero , drożność i laparoskopia 😁😁😁 Zero zrostow, jajowody drożne Torbiel 😬 rozwód i początek nowego życia... Może kiedyś uda mi się spełnić marzenie o macierzyństwie ale póki co czas zacząć żyć dla siebie Postów: 482 197 Nie zwariowałaś . W obecnej sytuacji takie nastroje są według mnie normalne. Też tak mam. Wcześniej bardziej. Teraz czasem się zdarza. Wydaje się że jestem na 100% pewna decyzji a potem przychodzi moment kryzysu i znów zaczynam za dużo myśleć, roztrząsać. Staram się jakoś nad tym panować, nie wybiegać za bardzo w przyszłość. Chciałabym mieć wszystko zaplanowane dużo na przód ale wiem że tak się nie da. Mój mąż też twierdzi że trzeba najpierw w tą ciążę zajść. Irytuje go to moje wybieganie w przód. Też pocieszam się tym, że nietylko ja podejmuję taką decyzję. Mimo wszystko wierzę, że sobie poradzę. My kobiety jesteśmy bardzo silne Paulcia28 lubi tę wiadomość Postów: 5527 4506 Agness001 wrote: Nie zwariowałaś . W obecnej sytuacji takie nastroje są według mnie normalne. Też tak mam. Wcześniej bardziej. Teraz czasem się zdarza. Wydaje się że jestem na 100% pewna decyzji a potem przychodzi moment kryzysu i znów zaczynam za dużo myśleć, roztrząsać. Staram się jakoś nad tym panować, nie wybiegać za bardzo w przyszłość. Chciałabym mieć wszystko zaplanowane dużo na przód ale wiem że tak się nie da. Mój mąż też twierdzi że trzeba najpierw w tą ciążę zajść. Irytuje go to moje wybieganie w przód. Też pocieszam się tym, że nietylko ja podejmuję taką decyzję. Mimo wszystko wierzę, że sobie poradzę. My kobiety jesteśmy bardzo silne No to się cieszę że nie jestem z tym sama, zwariować idzie 😁 Widzę że i Was też cholerna azoospermia. My próbowaliśmy męża nasieniem ivf ale niestety jak się raz udało na 12 tyg .tak kolejne dwa ostatnie transfery ani beta nie ruszyła, więc zobaczymy czy histeroskopia coś u mnie wykaże czy nie. Mi jest najzwyczajniej głupio przed mężem bo on już tydzień temu podjął decyzję a ja się kulam i raz jestem na tak a raz nie 😞 ,z drugiej strony dziewczyny mają rację, to nie jest adopcja tylko po prostu plemniorki na szczęście 😏 i ekstremalna sytuacja Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 kwietnia 2019, 07:58 Diagnoza:Azoospermia 3x ICSI (2018/19). 6 zarodków 3x crio , 1 świeży transfer 😞 😁(12*) -12/19 naturalny cud- cb -Aniołki (8*)2015 (12*)2018 -Amh 2,74 -Tsh 1,30 L-Thyroxin 25 mg histeroskopia -Zespół Ashermana -Usunięty polip histero , drożność i laparoskopia 😁😁😁 Zero zrostow, jajowody drożne Torbiel 😬 rozwód i początek nowego życia... Może kiedyś uda mi się spełnić marzenie o macierzyństwie ale póki co czas zacząć żyć dla siebie Postów: 482 197 Paulcia u nas azoospermia spowodowana nieprawidłowym kariotypem. Niestety opinia genetyka nie dała szans- nic nie da się zrobić. Wcześniej byliśmy u lekarza "specjalisty", który skierował męża na biopsję bez badań genetycznych twierdząc, że te badania są droższe i wykonuje się je jak znajdą się plemniki. Jak zapytałam o usg to powiedział że zrobi to urolog przed zabiegiem. Do tej pory mnie trzęsienie jak sobie to przypominam. Dobrze, że wtedy już dużo czytałam na ten temat i nie zgodziliśmy się na to. To była ostatnia wizyta u tego lekarza. Badania ogarnęliśmy na NFZ. Może potrzebujesz jeszcze troszkę czasu żeby nie zrobić czegoś wbrew sobie. Sytuacja jest ekstremalna. Każda z nas w takiej sytuacji ma podobne myśli i obawy ale dojrzewa do tej decyzji na swój sposób Paulcia28 lubi tę wiadomość Postów: 5527 4506 Agness my najpierw getetyke sprawdziliśmy ( w 2015) i już w 2016 chcieliśmy podejść do ivf ale miałam jak na złość podejrzenie raka szyjki macicy i musieliśmy czekać aż do stycznia 2018 żeby wyniki cytologii były normalne. Decyzja o ivf była łatwa ,o tyle że mąż musiał podjąć się biopsji jąder . Po pierwszym ICSI uzyskaliśmy 4 zarodki i po 2 crio transferze zaszlam w ciążę. No i później lawina nieszczęścia się zaczęła. Od poronienia zatrzymanego po do zeszlego czwartku - negatywnej bety po 4 transferze. Widzę że zmsrnowalismy trochę czasu i pieniędzy, ale trudno,grunt że mam innego lekarza i on podchodzi do sprawy profesjonalnie. Odniosłam wrażenie że chyba można przeprowadzić jeszcze jedna biopsje jąder Ale czy warto męczyć męża? Czy znowu fundowac sobie stres by na końcu ponieść porażkę? Rozmawiam z mężem o zaletach i wadach AID ,on nie widzi przeszkód i nie wybiega w przyszłosc, żyje dziś i on jest gotowy,jest mu głupio że nie może mi dac normalnie dziecka Ale daje nam szansę. Tak jak mówię,dzień w dzień tocze osobista walkę ,ale póki co dopiero na 25 kwietnia mam termin na rozmowę przed histero/laparo/drożność i gdzieś w połowie maja to zrobią. I wtedy będę miała odpowiedź lekarza co dalej . Jak długo się czeka aż znajdą odpowiedniego dawce wg waszych wybranych kryteriów? Ja mieszkam w Niemczech i niby czytałam niemieckie fora Ale dużo informacji o tym i kosztach nie znalazłam Diagnoza:Azoospermia 3x ICSI (2018/19). 6 zarodków 3x crio , 1 świeży transfer 😞 😁(12*) -12/19 naturalny cud- cb -Aniołki (8*)2015 (12*)2018 -Amh 2,74 -Tsh 1,30 L-Thyroxin 25 mg histeroskopia -Zespół Ashermana -Usunięty polip histero , drożność i laparoskopia 😁😁😁 Zero zrostow, jajowody drożne Torbiel 😬 rozwód i początek nowego życia... Może kiedyś uda mi się spełnić marzenie o macierzyństwie ale póki co czas zacząć żyć dla siebie Postów: 482 197 Przeszliście bardzo dużo. Najważniejsze, że się nie poddajecie. Wierzę, że to co najlepsze jeszcze przed nami . Słyszałam, że można kilka razy podchodzić do biopsji ale czy są jakieś ograniczenia to nie wiem. Może dziewczyny na wątku Bezplemnikowcy TESE/mTESe będą wiedzieć więcej. Jeśli chodzi o dobór dawcy to przebiegało to bardzo szybko. Zaproponowano 3 ok tygodnia od określenia cech. Dawca był z banku kliniki. W obecnej klinice powiedziano mi, że jeśli w ich banku nie będzie odpowiedniego dawcy to sprowadzą nasienie z oddziału kliniki w innym mieście. Wybierać będziemy prawdopodobnie na następnej wizycie, czyli za ok 3 tygodnie. Na razie czekam na wynik badania materiału po scratchingu. W poprzedniej klinice cechy przedstawiliśmy w rejestracji, propozycje dostaliśmy na maila i w ten sposób dokonaliśmy wyboru a potem potwierdziłam w rejestracji. W obecnej przedstawienie cech i wybór będzie z Panią dr na wizycie. Ta opcja bardziej mi odpowiada bo jest większa prywatność. Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 kwietnia 2019, 18:46 Postów: 39244 31310 Paulcia28 wrote: No to się cieszę że nie jestem z tym sama, zwariować idzie 😁 Widzę że i Was też cholerna azoospermia. My próbowaliśmy męża nasieniem ivf ale niestety jak się raz udało na 12 tyg .tak kolejne dwa ostatnie transfery ani beta nie ruszyła, więc zobaczymy czy histeroskopia coś u mnie wykaże czy nie. Mi jest najzwyczajniej głupio przed mężem bo on już tydzień temu podjął decyzję a ja się kulam i raz jestem na tak a raz nie 😞 ,z drugiej strony dziewczyny mają rację, to nie jest adopcja tylko po prostu plemniorki na szczęście 😏 i ekstremalna sytuacja Skąd ja sto znam mi było głupio przez 1,5 roku mój mąż tyle czekał az wreszcie podjęłam decyzję Niestety temat dawstwa w Polsce to chyba jeszcze większe tabu jak IVF jest mało par które przyznają że skorzystali z dawstwa - dlatego też ważne aby osoby myślace o dawstwie mogły znależć nawet takie tematy gdzie pojawiaja się wątpliwości My osobiście od małego małemu przeplatamy opowiadania związane z dawstewem , adopcja - bardziej na zasadzie otwierania się na inne możliwości tak aby w przyszłości nasz syn wiedział ze korzystając z dawcy nasienia jestemy taka sama rodzina jak inne rodzinki i tak samo go kochamy Anuśla, Paulcia28, Agness001 lubią tę wiadomość Bezplemnikowcy też mają dzieci 35odc. 1 podejście ( - cb 2 Podejście ( 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94 Novum Wawa Zainteresują Cię również: Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety. Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu. Dowiedz się więcej. PRZEJDŹ DO STRONY Ustawa, odcinająca od klinik leczenia niepłodności kobiety samotne oraz żyjące w związkach homoseksualnych, cięcia w finansowaniu in vitro – to wszystko przełożyło się na strzelający w górę popyt na usługi domowego dawstwa spermy. Spermę oddam – spermę przyjmę. Przez tylko jeden z popularniejszych portali, kojarzących dawców z potrzebującymi, przewinęło się prawie 15 tys. osób. Ostatnio – szczególnie wiele. „Jestem w związku lesbijskim i pragnę zostać zapłodniona. Szukamy dawcy, który zrobi to dla nas za darmo, jako przysługę, przekazanie genów w świat i nie będzie ingerował w wychowanie dziecka. Dawcy gwarantuję dyskrecję, zwrot kosztów związanych z dojazdem, badaniami oraz wielką wdzięczność” – pisze Ola. Jest jedną z kobiet, które nie mają medycznych problemów z zajściem w ciążę, jak np. niedrożność jajowodów czy nieregularne jajeczkowanie. Jej dotyczy niepłodność społeczna – tak socjologowie nazywają ogromną liczbę przypadków (co najmniej jedna trzecia Polek w wieku rozrodczym, które nie mają dzieci, wg badań SGH), kiedy kobieta nie może być w ciąży, bo nie ma partnera. Chce mieć dziecko, jest zdrowa, ale nie ma możliwości, by zajść w ciążę. Społeczna niepłodność dotyczy kobiet zarówno homo- jak i heteroseksualnych. Ola przyznaje, że w jej przypadku życie samo zdecydowało. – Jestem w wieloletnim związku z kobietą. Kilka lat temu myślałyśmy o skorzystaniu z profesjonalnej kliniki. Jednak kiedy dojrzałyśmy do bycia rodzicami, to rozwiązanie stało się nagle nielegalne, bo w 2015 r. Sejm przegłosował ustawę o leczeniu niepłodności – opowiada. Zdecydowały więc, że spróbują metody chałupniczej. To w końcu nie tak wielka sztuka przeprowadzić inseminację we dwie. Może się jedynie okazać, że prób podjąć trzeba będzie więcej, tym bardziej liczą więc na wyrozumiałość dawcy. – Zapewne można było poszukać jakiegoś podziemia albo wybrać się za granicę i załatwić to wszystko ścieżką medyczną, ale znam siebie. Kosztowałoby mnie to znacznie więcej stresu niż skorzystanie z nasienia dawcy poznanego na forum – opowiada Ola. Po narodzinach dziecka, które zgodnie z planem będzie nosiło nazwisko Oli, jej partnerka ma zamiar przybrać to samo nazwisko. Zwyczajnie – wystąpi do sądu o dokonanie zmiany, nic nie wspominając o związku jednopłciowym. Lepiej, co już wiedzą z praktyki, opowiedzieć jakąś historię o motywach związanych z przeżyciami natury osobistej albo twórczej. Wszystko po to, żeby cała trójka nazywała się tak samo. Skorzystają z domniemania, że kobieta o tym samym nazwisku co dziecko jest matką. To jedyne, co mogą zrobić. Bez prawa Przed uregulowaniem rynku wspomaganego rozrodu dostęp do korzystania z dawstwa spermy był bardziej otwarty. Kiedy ustawy jeszcze nie było (przygotowywanie jej przez resort zdrowia zajęło 10 lat), kobiety po prostu zjawiały się w klinice – z partnerami bądź same albo z partnerkami. Od wejścia w życie nowej ustawy do in vitro i zabiegów inseminacji dopuszczane są tylko pary będące w związku małżeńskim lub partnerskim. Kobiety samotne bądź pozostające w związkach jednopłciowych – nie. W Sejmie argumentowano zmianę prosto: dziecko ma prawo do matki oraz ojca. Nowe prawo, zakazujące legalnego in vitro dla samotnych, wywołało też konsternację u wielu 30-letnich kobiet, heteroseksualnych, ale niepłodnych społecznie. Wiedzą, że czeka je wycieczka za granicę – chyba że uda im się znaleźć odpowiedniego mężczyznę, który zgodzi się złożyć w klinice fałszywe oświadczenie o ojcostwie, choć o to niełatwo – decyduje lęk przed zobowiązaniami alimentacyjnymi. Dlatego samotne wręcz skazane są na dawcę z internetu. I wymieniają zalety takiego układu: spać z nim nie trzeba, badania można spokojnie zorganizować, wskazać klinikę, w której zweryfikują mężczyznę jako dawcę, i poprosić go o zaświadczenie. Ale w sieci łowią także pary. W wielu przypadkach niepłodności najprostszą, jeśli nie jedyną możliwą drogą do uzyskania potomstwa jest skorzystanie z dawcy. Tych osób także dotyczy szara strefa internetowego handlu nasieniem. Trudno oszacować, ile ich może być. Jeśli jednak w Polsce żyje ponad milion par mających problem z płodnością, w połowie tych przypadków problemem jest jakość nasienia, a w 10–20 proc. nasienie mężczyzny nie może być wykorzystane – par zainteresowanych dawstwem może być kilkadziesiąt tysięcy. Po wygaśnięciu rozpoczętego w 2013 r. rządowego programu refundacji in vitro części osób nie stać na usługi klinik. Koszt procedury in vitro to ok. 8–12 tys. zł, inseminacja jest tańsza – jeden zabieg w klinice nasieniem partnera kosztuje 800 zł, a nasieniem dawcy 1,3 tys. zł, nie wliczając wymaganych badań. Jednak ponieważ do zapłodnienia w większości przypadków potrzeba kilku lub kilkunastu prób, w sumie koszt sięga kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. W podziemiu może być taniej. W przeciwieństwie do korzystania z klinik wspomaganego rozrodu przez samotne albo nieheteroseksualne kobiety przekazywanie i pozyskiwanie spermy jest legalne. Od seksu z mężczyzną, który nie jest mężem, po ogłoszenia dotyczące domowej inseminacji, kiedy mężczyzna ma oddać nasienie do kubeczka albo do strzykawki. Ustawa o leczeniu niepłodności mówi o procedurach medycznych, nie obejmuje więc metod chałupniczych. – Gdyby oni spotkali się gdzieś w życiu i stwierdzili: ty chcesz być matką, ja nie chcę być ojcem, ale pomogę ci w zajściu w ciążę, to wtedy mówilibyśmy, że kobieta zdecydowała się na dziecko z nieznajomym facetem i będzie je wychowywała sama – mówi Marta Górna ze Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji Nasz Bocian. – Kobiety pewnie nie korzystałyby z podziemia, gdyby nie musiały, ale nie mają wyjścia – dodaje. Ustawa o leczeniu niepłodności, ograniczając dostęp do leczenia kobietom samotnym i parom jednopłciowym, w żaden sposób nie zabroniła im być matkami. W praktyce przespanie się z byle kim byle gdzie i zajście w ciążę jest legalne, ale świadome wejście w macierzyństwo w odpowiedzialny sposób, tyle że z pomocą medycyny – już nie. Bez seksu Podziemie zatem ożyło. Na forum Radosława O., który 9 lat temu założył jedną z pierwszych stron kojarzących dawców z biorcami, ruch jest wyraźnie większy, podobnie na pozostałych. U Ani, która już znalazła ojca za pośrednictwem forum, wszystko poszło zgodnie z planem i z drugim dzieckiem ma zamiar odezwać się do tego samego człowieka, żeby dzieci były biologicznym rodzeństwem. Samotne, łowiące na forum Radosława O., mówią, że nie będą się wiązać z dawcą tylko po to, by spłodził dziecko. Zwykle liczą, że to będzie dłuższa relacja, choć niekonwencjonalna. Pary, które szukają dawcy, zwykle chcą kogoś z określoną grupą krwi. Każdego dnia pojawiają się nowe ogłoszenia – po nieudanych inseminacjach w klinikach, po poronieniach (a czasem w konsekwencji rozwodach). Klientki o dawcy z internetu mówią jak o ostatniej desce ratunku – by bez wydawania pieniędzy, których się nie ma, szybko i bez rozgłosu zajść w ciążę. J. przyznaje, że oficjalnie ojcem dziecka ma być mąż, a ono nigdy o swoim pochodzeniu biologicznym ma się nie dowiedzieć. Dlatego tak ważną rolę odgrywa grupa krwi. Przy pobieżnych badaniach nikt się nie zorientuje, że kto inny jest dawcą genów dziecka. Jest też na forum F. Ogłasza się w tajemnicy przed mężem. Chce mu oszczędzić dalszych rozczarowań. Radosław O. przyznaje, że dawcy wolą pary od singielek. Mężczyźni przekazujący nasienie zwykle boją się o jedno – możliwe alimenty. W przypadku małżeństw chroni ich prawo: ojcostwo jest ustalane automatycznie – kiedy dziecko urodzi się w trakcie małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego zakończenia, ojcostwo zawsze przyznaje się mężowi kobiety. Ale podziemie to podziemie. Nierzadko zdarza się, że dawcy okazują się niesolidni. Na przykład deklarują inną grupę krwi, niż mają. Wtedy zwykle kończy się rozczarowaniem, bywa, że dramatem – gdy w wyniku konfliktu serologicznego wyczekiwana ciąża zostaje poroniona. Trudno dawcę oskarżyć o przestępstwo. Zdarzało się w przeszłości, że w podobnych sytuacjach Radosława O. proszono o podanie danych kilku użytkowników. Ale czy sprawa skończyła się w sądzie, tego właściciel forum nie wie. To, czy dawca jest zdrowy, płodny, czy nie jest nosicielem jakichś wirusów, chorób wenerycznych, też nie zawsze udaje się sprawdzić – bez pośrednictwa kliniki, która kojarzy dawców oraz biorców, trzeba bazować na jego rzetelności, a z tą jest różnie. Dawcy zgłaszający się do oficjalnie działających banków spermy przechodzą badania zarówno na choroby zakaźne (jak zapalenie wątroby typu B, kiłę, rzeżączkę), jak i dziedziczne ( rdzeniowy zanik mięśni, choroba Gauchera, zespół Blooma), stąd na forach poradniki dla biorczyń i dawców – o co pytać i jakich żądać zaświadczeń. Bez wstydu W poradniku zamieszczonym na stronie kojarzącej dawców z biorczyniami można przeczytać również: nigdy nie przyjmuj dawcy we własnym mieszkaniu. Po co ma wiedzieć, gdzie mieszkasz, jak mieszkasz, co masz w salonie. Nigdy nie wysyłaj swoich zdjęć. Nie opowiadaj o tym, gdzie pracujesz. Tyle że dyskrecja działa w obie strony. Kto właściwie ogłasza się na forum? W Polsce nie prowadzi się badań nad motywacjami internetowych dawców nasienia. W przeglądanych ogłoszeniach najczęściej pojawia się standardowa formułka i zapewnienia o altruistycznych pobudkach. Jakimś punktem odniesienia mogą być badania holenderskie, które rzucają pewne światło na motywy i postawy. Porównywano ze sobą dwie grupy: tych, którzy oddają nasienie do banków spermy, i tych internetowych. Choć obie grupy dawców wskazały, że ich główną motywacją był altruizm (w ponad 80 proc. przypadków), dawcy internetowi wyróżniali się większą chęcią prokreacji niż dawcy bankowi (66 vs 22 proc.) i częściej uważali, że chcieliby przekazać dalej swoje dobre – w ich przekonaniu – geny (55 vs 31 proc.). Głównym powodem, dla którego zdecydowali się na przekazanie swojego nasienia za pośrednictwem internetu, była chęć poznania przyszłych rodziców (wybierają ich sobie tak jak kobiety ojców swoich dzieci) i bycia na bieżąco w postępach potomstwa poczętego z ich spermy. To odróżnia ich od dawców bankowych. W przypadku Mirosława zdecydował – jak mówi – altruizm. Ma dwójkę dzieci z małżeństwa. – Poza tym na razie urodzonych dzieciątek jest czworo – opowiada. I dodaje: jest idealistą i ma ogromną satysfakcję, że komuś pomógł. Kiedy dostaje mail, w którym biorcy informują go o pozytywnym wyniku i dziękują za pomoc, czuje, że jego życie ma większy sens. Nie oddaje nasienia do banku spermy. Kilka lat temu chciał to zrobić, ale okoliczne kliniki zignorowały jego próby kontaktu. Seks go nie interesuje, nie jest w stanie uprawiać go z obcą osobą. Za to mógłby się nawet zaopiekować swoimi dziećmi, gdyby była taka konieczność. Chociaż singielki, pary, najczęściej nie wtajemniczają nikogo w kwestię prawdziwego pochodzenia dziecka. I zawsze jest jakaś bliższa lub dalsza rodzina, która by je przysposobiła. Żona Mirosława wie, że jest dawcą. – Nie widziałem powodu, by to przed nią ukrywać, bo mimo że temat ociera się o sprawy intymne, w gruncie rzeczy jest to taki sam rodzaj działalności jak np. oddawanie krwi. Zawsze, gdy jadę spotkać się z biorczynią, informuję żonę, gdzie konkretnie będę – mówi. Swoim dzieciom Mirosław planuje o tym wszystkim powiedzieć, gdy będą większe, skończą 15 czy 20 lat. A gdy będą dorosłe, np. po trzydziestce, udostępni im swoją kartotekę, czyli informacje, które zebrał na temat każdej z biorczyń. Jej imię, imię męża, imię i datę urodzenia dziecka, miejscowość zamieszkania i tak dalej. W innych dawcach z internetu tkwi też silna potrzeba rozsiewania w świecie swoich genów, uważanych przez nich za naprawdę cenne. To przypadek Marka. – Od jakiegoś czasu choruję na syna. Wiem, że żona mi go nie zapewni. Nie stać mnie finansowo na kolejne próby. Ale chcę go mieć, nieważne, że nie będę go znał, po prostu będę wiedział, że gdzieś tam jest. I to mi wystarczy, bez obaw, nie będę ingerował w życie rodziny swojego syna – wyznaje. Jeszcze inni mówią o honorze. Szybko, sprawnie i delikatnie – ogłasza się Wiktor. Ale jego zdaniem w warunkach domowych można to zrobić dobrze jedynie metodą naturalną. – Było już podejmowanych kilka prób z przekazaniem nasienia przez strzykawki i nic z tego nie wyszło. Wiktor postanowił, że nie będzie się bawił w taki sposób. Szkoda mu na to czasu. Jest też miejsce na emanację rozbuchanego ego. Karol – jak się wydaje, ewenement na skalę światową – za możliwość przeniesienia swoich genów płaci symboliczną kwotę 10 tys. zł. Pragnie przez to pokazać, że temat traktuje serio i nie chce sobie tylko pobzykać. Z dwoma partnerkami ma już w sumie czworo dzieci. – Zdrowemu mężczyźnie instynkt podpowiada, żeby płodził jak najwięcej – mówi. Inni przechwalają się liczbą spłodzonych dzieci. Jeden z nich wyznaje nawet, że zapłodnił już 19 kobiet, a dawstwo traktuje jak biznes. Jest bowiem pracownikiem budowlanym, za spermę dostaje pieniądze i nieźle sobie na tym dorabia. Bez wątpliwości Specjaliści od leczenia niepłodności na karierę, jaką robi podziemie spermowe, patrzą bardzo krytycznie. Według dr. Grzegorza Południewskiego z Centrum Leczenia Niepłodności Gameta handel nasieniem to nic innego jak zakamuflowana forma prostytucji lub sposób na wyżycie się. Katarzyna Klimko-Damska, psychoterapeutka, seksuolog kliniczny i sądowy, dodaje, że jej dystans budzi brak refleksji i troski o los już nastoletnich i dorosłych dzieci, narodzonych z takiego układu. – W Niemczech kilka lat temu toczył się proces o prawo kobiety poczętej z nasienia dawcy spermy do poznania danych biologicznego ojca – mówi. – Dziewczyna ten proces wygrała. To pokazuje, jak silna może być potrzeba poznania biologicznego ojca. I dodaje, że żyjemy w cywilizacji, w której dość łatwo przychodzi nam zaspokajanie swoich potrzeb, posiadanie różnych dóbr – rodzi się pytanie, czy potrzebę bycia rodzicem należy zaspokajać w tak prosty sposób jak potrzebę posiadania domu czy samochodu, szukając sprzedawcy akurat przez internet. A jednak, latami starając się o dziecko, łatwo unieważnia się takie dylematy. Terapeuci podkreślają, że nieurodzenie się upragnionego potomka to jedno z najtrudniejszych doświadczeń życiowych, które skutkuje przeżyciem żałoby, czasem są to żałoby wielokrotne, ciągnące się latami. Niepłodność urasta tymczasem do rangi najważniejszej choroby cywilizacyjnej – już co trzecia para ma problem z posiadaniem dzieci, a będzie ich przybywać. Więc jeśli rośnie popyt, rośnie także podaż, jakakolwiek by była. Proste. Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 10 ] 1 2015-03-06 13:57:54 bbasia Redaktor Działu Psychologia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-12 Posty: 3,001 Temat: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitro Przeczytałam artykuł w Dzienniku Prawnym w którym poruszono psychologiczne, moralne i społeczne aspekty anonimowego dawstwa nasienie i komórek przytoczone tam przykłady problemów emocjonalnych dzieci urodzonych dzięki in vitro spowodowane niemożnością ustalenia biologicznego ojca oraz ich obaw o ewentualne związki kazirodcze z nieznanym a genetycznie podobnym przecież jakiegoś czasu w niektórych krajach jest to uregulowane prawnie, że dziecko może poznać dane swojego biologicznego rodzica, w innych jest to tylko numer drugiej strony anonimowość daje dawcy bezpieczeństwo prawne - nie ma możliwości domagania się uznania ojcostwa i alimentów, nie zjawi się niespodziewanie dziecko i nie zakłóci codzienności Polsce nie ma jak na razie żadnych uwarunkowań prawnych dotyczących in vitro. Jak myślicie, czy zapis o anonimowości dawcy powinien być w nich uwzględniony? "W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask." 2 Odpowiedź przez Iceni 2015-03-06 14:02:14 Iceni Gość Netkobiet Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitroMysle, ze powinna zostac zachowana anonimowosc personalna, ale nie medyczna. Zarowno matka jak i dziecko powinny miec dostep do wszelkich informacji dotyczacych wygladu i chorob (wrodzonych, nabytych itd.) dawcy. 3 Odpowiedź przez maniek_z_maniek 2015-03-06 14:43:06 maniek_z_maniek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-06 Posty: 3,299 Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitro W Polsce taka "wiedza" oznacza możliwość podania biologicznego ojca o alimenty. Nic przed tym nie chroni. Veritas in omnem partem sui eadem est 4 Odpowiedź przez Cyngli 2015-03-06 15:33:04 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitro Iceni napisał/a:Mysle, ze powinna zostac zachowana anonimowosc personalna, ale nie medyczna. Zarowno matka jak i dziecko powinny miec dostep do wszelkich informacji dotyczacych wygladu i chorob (wrodzonych, nabytych itd.) takie samo zdanie jak Iceni. 5 Odpowiedź przez Olinka 2015-03-06 17:54:33 Olinka Redaktor Naczelna Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-12 Posty: 45,376 Wiek: Ani dużo, ani mało, czyli w sam raz ;) Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitro Cynicznahipo napisał/a:Mam takie samo zdanie jak jesteśmy już trzy . Dawca powinien pozostać osobą anonimową, ale ważne jest, aby mieć dostęp do informacji medycznej, w tym wiedzy jakie potencjalne cechy oraz zagrożenia wraz z genami mogły zostać przekazane potomkowi. "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu ] 6 Odpowiedź przez maniek_z_maniek 2015-03-06 18:08:41 maniek_z_maniek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-06 Posty: 3,299 Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitro Wasze chcenie nie zmieni polskiego prawa Veritas in omnem partem sui eadem est 7 Odpowiedź przez Vian 2015-03-06 18:42:42 Vian 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-23 Posty: 6,969 Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitro Olinka napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Mam takie samo zdanie jak jesteśmy już trzy .Cztery. ;-)Co do obaw - przecież szansa na to, że mój partner okaże się moim bratem jest jedna do iluś milionów. Analogicznie jak w przypadku romansów mężczyzny np. - on też może mieć dzieci, o których sam nie wie i te dzieci mogą się spotkać i związać. A przecież nikt jakoś z tego powodu nie histeryzuje. 8 Odpowiedź przez noname12_34 2015-03-07 02:17:08 noname12_34 Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-22 Posty: 425 Wiek: 26 Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitro Jak chodzi o mozliwosc chorob genetycznych, sklonnosci do innych chorob, ect- dawca jest szczegolowo badany, czy wlasnie nie ma w rodzinie chorob, czy nie jest nosicielem wirusow, itd. Wiadomo, ze taki dawca nie jest badany pad katem wszystkich chorob. W kazdym razie jedynie zdrowi mlodzi mezczyzni ktorzy maja dobra historie medyczna moga oddac nasienie. Moim zdaniem dawca powinien zostac anonimowy. Po co ma sie on obawiac ze pot ktos go bedzie scigal o alimenty? Swiadomie oddaje on nasienie, a jakas kobieta swiadomie zgadza sie na anonimowego ojca. 9 Odpowiedź przez Magnolia82 zap hasla 2015-03-07 22:06:29 Magnolia82 zap hasla Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-03-07 Posty: 5 Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitroJa bylam onanomowa jako dawczyni 10 Odpowiedź przez karolinak886 2015-04-21 16:03:33 karolinak886 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-26 Posty: 25 Odp: Anonimowy dawca nasienia przy zapłodnieniu in vitroMoim zdaniem powinien zostać anonimowy, żeby póżniej nie dochodził swoich praw np do opieki dziecka. Ale moim zdaniem to dobre rozwiązanie, bo nie wszyscy mogą mieć dzieci. Niktórzy są niepłodni, niektórzy są nosicielami pewnych chorób. A zapłodnienie takie to jedyna możłiwość aby móc urodzic dzidziusia. Posty [ 10 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 Młode małżeństwo marzyło o kolejnym dziecku. Z przyczyn zdrowotnych zdecydowali, że poszukają dawcy nasienia w internecie. Niestety mężczyzna ich oszukał. Dziecko trafiło do adopcji, a para złożyła pozew, żądając 10 milionów zł odszkodowania. Zobacz film: "Ciąża maskowała raka jelita grubego" spis treści 1. Marzyli o drugim dziecku 2. Dawca okazał się oszustem 1. Marzyli o drugim dziecku 30-letnia Japonka wraz z mężem marzyli o kolejnym dziecku. Niestety mężczyzna cierpi na chorobę genetyczną, którą może przekazać kolejnym potomkom. Dlatego właśnie małżeństwo zdecydowało, że poszukają dawcy nasienia w internecie. Dawca nasienia ją oszukał. Kobieta oddała dziecko, które urodziła (East News) Para skontaktowała się z 20-letnim mężczyzną, który twierdził, że jest samotnym obywatelem Japonii i ukończył Uniwersytet w Kioto. Po przeprowadzeniu wstępnych rozmów 30-latka wraz z mężem zdecydowali, że to właśnie on zostanie dawcą nasienia. 2. Dawca okazał się oszustem W czerwcu 2019 r. doszło do zapłodnienia. Kilka miesięcy później małżeństwo odkryło, że mężczyzna ich oszukał. Okazało się, że jest Chińczykiem, a nie Japończykiem, nie ukończył uniwersytetu w Kioto i był żonaty. Kobieta porzuciła dziecko i pozwała dawcę. Maluch trafił do tokijskiej placówki opiekuńczej. Para złożyła pozew, domagając się 10 milionów zł odszkodowania od dawcy za oszustwo i straty moralne. Prawnik kobiety twierdzi, że jego klientka cierpi na zaburzenia snu i jest przerażona całą sprawą. Mizuho Sasaki, pracownik opieki społecznej w Japonii, nazwał kobietę płytką i stwierdził, że potraktowała dziecko jak przedmiot: - Myślę, że będzie lepiej, jeśli maluch trafi do kogoś, kto potrafi, być dobrym rodzicem - powiedział. Dawstwo nasienia w Japonii jest praktycznie nieuregulowane prawnie. Klinik oferujących wykonanie takich zabiegów jest niewiele i są one bardzo drogie. Dlatego wiele osób decyduje się na poszukiwanie dawców nasienia w internecie. Takie działanie wiąże się zarówno z ryzykiem zdrowotnym, jak i prawnym. Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez Rekomendowane przez naszych ekspertów polecamy Forum: Leczenie niepłodności WITAM DOPIERO DOŁĄCZYŁAM NA FORUM MAM 18 LUTEGO LAPAROSKOPIE I STRASZNIE SIE BOJE TO MOJA PIERWSZY ZABIEG W ZNIECZULENIE BOJE SIE NARKOZY NO I OPRÓŻNIANIA JELIT CZY PIJE SIE WODE Z JAKIMŚ SRODKIEM CZY LEWATYWA NO I CZY JEST CEWNIK I JAK DŁUGO CAŁY POBYT W SZPITALU I CZY SAMA GO OPRÓŻŃIAM MOŻE TO GŁUPIE PYTANIA ALE JESTEM W SZPITALU PIERWSZY RAZ STARAM SIE O DZIECKO OD 2 LAT HSG OK ALE JUŻ BYŁO 4 IUI I NIC PECHERZYKI MAM ZAWSZE PO 3 DO 4 NA CLO ALE NIGDY NIE MIALAM IUI NA PEKNIETRCH PROSZE NIECH KTOS POMOZE IUI KOŻYSTAMY Z NASIENIA DAWCY NIESTETY NASIENIE MĘŻ SIĘ NIE NADAJE

dziecko z nasienia dawcy forum