A kto mu na drodze stoi, Tego pałką przez łeb złoi. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Gdyby mu zagrali, Podskoczyłby jeszcze. Bo w Mazurze taka dusza, Gdy Dziura w desce Ludowa tekst piosenki oraz tłumaczenie. Obejrzyj teledysk z Youtube i posłuchaj mp3 z YT. Sprawdź chwyty na gitarę. Dodaj Swoją wersję tekstu i chwyty gitarowe. Żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze,
Bo w mazurze taka dusza,
Że choć umrze, to się rusza,
Oj, danaż moja, dana,
Dana, dana, dana, dana.
Umarł Maciek, umarł, więcej już nie wstanie,
Zmówże więc za niego wieczne spoczywanie,
Oj, bo był to chłopak grzeczny,
Oj, szkoda, że nie Od orawskiej strony Ludowa tekst piosenki oraz tłumaczenie. Obejrzyj teledysk z Youtube i posłuchaj mp3 z YT. Sprawdź chwyty na gitarę. Dodaj Swoją wersję tekstu i chwyty gitarowe. Posłóchejcie kamaradzi Ludowa tekst piosenki oraz tłumaczenie. Obejrzyj teledysk z Youtube i posłuchaj mp3 z YT. Sprawdź chwyty na gitarę. Dodaj Swoją wersję tekstu i chwyty gitarowe. A kto mu na drodze stoi Tego pałką przez łeb złoi Oj dana, dana, dana, dana, dana da A kto mu na drodze stoi Tego pałką przez łeb złoi Oj dana, dana, dana, dana, dana, da. Oj biedaż nam, bieda Że nasz Maciek chory W karczmie go nie było Ze cztery wieczory Oj któż nam tutaj zaśpiwa Oj któż nam tu kupi piwa Oj dana, dana, dana . Idzie Maciek, idzie, Z bijakiem za pasem, Przyśpiewuje sobie Dana, dana czasem. A kto mu na drodze stoi, Tego pałką przez łeb złoi. Oj dana, dana, dana, dana, dana. A kto mu na drodze stoi, Tego pałką przez łeb złoi. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Oj, biedaż nam, bieda, Że nasz Maciek chory, W karczmie go nie było Ze cztery wieczory; Oj, któż nam tutaj zaśpiewa, Oj, któż nam tu kupi piwa, Oj dana, dana, dana, dana, dana. Oj, któż nam tutaj zaśpiewa, Oj, któż nam tu kupi piwa, Oj dana, dana, dana, dana, dana. Umarł Maciek, umarł, Już więcej nie wstanie, Zmówmy zań pobożne Wieczne spoczywanie. Oj, bo to był chłopak grzeczny, Szkoda tylko, że nie wieczny. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Oj, bo to był chłopak grzeczny, Szkoda tylko, że nie wieczny. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Położyli Maćka Na sam środek wioski, Zeszli się do niego Kumotrzy i kumoszki. Już nikt mu nie dopomoże, Bo nam Maciek zmarł niebożę! Oj dana, dana, dana, dana, dana. Już nikt mu nie dopomoże, Bo nam Maciek zmarł niebożę! Oj dana, dana, dana, dana, dana. Umarł Maciek, umarł, Już leży na desce ... Gdyby mu zagrali, Podskoczyłby jeszcze. Bo w mazurze taka dusza, Gdy zagrają, to się rusza. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Bo w mazurze taka dusza, Gdy zagrają, to się rusza. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Umarł Maciek "Idzie Maciek bez wieś" ludowa z Mazowsza d Umarł Maciek, umarł A7i leży na desce, d żeby mu zagrali A7podskoczył by jeszcze, F Cbo w Mazurze taka dusza, d A7 gdy mu grają, to się rusza. d A7 dOj, dana, dana, dana, dana, dana. Położyli Maćkana sam środek wioski,zeszły się do niegokmotry i któż nam tu zaśpiewa,oj, któż nam poda piwa?Oj, dana, dana, dana, dana, dana. Idzie Maciek bez wieś - Yanka Milewska - Mazurek Umarl Maciek, Umarł"Idzie Maciek bez wieś"Idzie Maciek bez wieś z bijakiem za pasem,przyśpiewuje sobie „dana, dana” czasem,a kto mu w drodze stoi, tego pałką bez łeb złoi./bisOj dana dana dana, dana dana da./bisOj, biedaż nam, bieda, bo nasz Maciek chorynie był juz w karczmisku ze cztery wieczoryOj, któż nam kupi piwa, oj, któż nam tu zaśpiwa./bisOj dana...Umarł Maciek, umarł, już leży na desce,gdyby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze,bo w Mazurze taka dusza, gdy zagrają, to się rusza./bisOj dana...Utwór pochodzi z Mazowsza i jest jest to imię pochodzenia hebrajskiego, od słowaMattijjah (dar Jahwe). Oznacza: ten, który jest darem Gromniczna zimę traci, to święty Maciej ją Maciek, umarł, już leży na desce, żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze. Idzie Maciek, idzie, Z bijakiem za pasem, Przyśpiewuje sobie Dana, dana czasem. A kto mu na drodze stoi, Tego pałką przez łeb złoi. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Oj, biedaż nam, bieda, Że nasz Maciek chory, W karczmie go nie było Ze cztery wieczory; Oj, któż nam tutaj zaśpiewa, Oj, któż nam tu kupi piwa. Oj dana, dana, dana, dana, dana. Umarł Maciek, umarł, Już więcej nie wstanie, Zmówmy zań pobożne Wieczne spoczywanie. Oj, bo to był chłopak grzeczny, Szkoda tylko, że nie wieczny. Oj dana, dana, dana,dana, dana. Położyli Maćka Na sam środek wioski, Zeszli się do niego Kmotrzy i kumoszki. Już nikt mu nie dopomoże, Bo nam Maciek zmarł niebożę! Oj dana, dana, dana, dana, dana. Umarł Maciek, umarł, Już leży na desce... Gdyby mu zagrali, Podskoczyłby jeszcze. Bo w Mazurze taka dusza, Gdy zagrają, to się rusza. Oj dana, dana, dana, dana, dana. {"type":"film","id":555270,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Upokorzenie-2014-555270/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Upokorzenie 2015-01-25 03:07:02 Końcowe sceny .Nie do końca dla mnie jasne czy to co z Al Pacino działo się na teatralnej scenie było tylko sztuką czy działo się naprawdę. Jak sądzicie? Tomik_4 Działo się naprawdę, potwierdzenie znajdziesz w książce Rotha. pillongrill Dzięki! Tomik_4 To jest ekranizacja powieści, wizja reżysera. Nie wszystko musi być tu identyczne z wydarzeniami przedstawionymi w książce. W tym również zakończenie. Pozostawiono je widzowi, by sam interpretował. harley__quinn ####SPOILER#####Wątpliwości wątpliwościami ale jednak na szalę przeważa to, że się zabił na końcu, ostatnim tchnieniem jeszcze zdążył oddać ukłon do widowni po czym zszedł, widać to nawet po wyciekającej krwi z ust, no chyba, że ugryzł pigułkę ze sztuczną krwią:P WujekChu1ek Ale ten trup na końcu jak Maciek na desce w piosence - 'gdyby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze'. A w całym filmie mamy wskazówki, że pan dyskretnie a świadomie robi wszystkich w konia na co dzień, udając różne rzeczy. Może w ten sposób aktorsko popełnia samobójstwo, którego nie może popełnić w realu, bo 'Hemingway miał dłuższe ręce' (notabene scena mnie rozwaliła)? Na pewno romans z panienką pomógł mu jakoś zagrać tego króla-ojca w sztuce - Kordelia dziwnie kojarzy mi się tutaj z Pegeen. Platforma z nazwy Obywatelska zorganizowała swą tzw. konwencję programową w Łodzi. Jeszcze przewodniczący Grzegorz Schetyna wygłosił się i, gdyby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze. Do akompaniamentu nikt się jednak nie rwie, szału wśród zebranych nie było. Przeciwnie, atmosfera była jak na stypie. Bo zaiste, bez terapii wstrząsowej rozkład tej partii jest wręcz zaprogramowany. Ale po kolei. Dlaczego Platforma wybrała Łodź? Dlatego, że „konwencja programowa” w Warszawie z powodu złej sławy stołecznej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz miałaby dość paskudny podtekst. A w Łodzi można było powiedzieć, że skompromitowana do szpiku kości wiceprzewodnicząca była nieobecna z bliżej nieokreślonych powodów rodzinnych. Tak, jakby to była w PO jedyna twarz, której widok nasuwa niemiłe skojarzenia. Sam Schetyna chciał w Łodzi wyznaczyć partii nowy kurs. Też zrozumiałe, albowiem głupio by mu było oddać ster i opuścić mostek w niesławie, więc trwa, w myśl zasady, że… kapitan schodzi ostatni. Rzecz jasna, dla dobra Polski, nie schodzi. Musimy tej Polski bronić przed tymi, którzy chcą odbudować PRL!— pohukiwał z mównicy. Polacy muszą wiedzieć nie tylko przeciw czemu, ale przede wszystkim na co, na kogo mają głosować— podsuwał z takim niedomówieniem – jak mawiał „majster” Jan Kobuszewski w skeczu hudraulików – żeby było bardziej inteligentnie. Bo przecież każdy wie, że tylko on, Schetyna, i tylko jego partia, są w stanie zapewnić przynajmniej niektórym, żeby rośli w sił i żuło się im dostatniej. Że kpię z poważnych spraw? Owszem, ponieważ trudno zachować powagę przy takiej ekwilibrystyce słownej jeszcze szefa PO. Myślał, myślał i wymyślił, od „totalnej opozycji” do… „totalnej propozycji”. Jaka jest ta nowa, „totalna propozycja”? Mocniejszy opór przeciw złej zmianie — wyjaśnił. Wynika z tego, że Polki i Polacy dokonali koszmarnego wyboru i, co gorsza, nadal bezmyślnie popierają rząd PiS, podczas gdy jedynie słuszną partią z jedynie słusznym programem jest PO. Dorobek przecież ma i to że ho, ho… My chcemy budować Polskę w oparciu o zaufanie, bo mamy zaufanie do Polaków, bo szanujemy ich lokalne zwyczaje i tradycje… — ciągnął Schetyna w Łodzi, jakby nie wiedząc po jakim pływa oceanie, że to akurat Polacy nie mają zaufania do PO. Clou, po polsku gwóźdź jego „totalnej propozycji” stanowią dwa słowa: „Obalić rząd”. W tym celu PO pozbywa się balastu w postaci HGW, tak jakby tylko jeszcze urzędująca prezydent Warszawy była jej obciążeniem. Skrzecząca prawda jest taka, że Gronkiewicz-Waltz nie jest jedynym ciężarem Platformy, przeciwnie, jest co najwyżej personifikacją totalnych kombinatorów „obywatelsko-ludowej” spółki z minionych dwóch kadencji. Europoseł Adam Szejnfeld obruszył się w studiu „Minęła dwudziesta” (TVP Info), że afery aferami, skandale skandalami, ale przecież za ich rządów „wiele zrobiono”. Np. …drogi – podał. Rzeczywiście, epokowe osiagnięcie… Po pierwsze, europoseł Szejnfeldzapomniał, albo ma wybiórczą pamięć, jak okrajano program rozbudowy połączeń drogowych, jak je „przekwalifikowywano”, jak wiele z nich powinno być użytkowanych od lat, a buduje się je do dziś, i ile firm zbankrutowało na tym „programie”. Po drugie, tego rodzaju argumenty jako żywo przypominają przechwałki obrońców PZPR o ich „dorobku” z czasów nieboszczki Polski tzw. Ludowej: przecież zbudowaliśmy szkoły, przedszkola… itd. Mniejsza z tym, trudno ze ślepym dyskutować o kolorach. W nowym programie Platformy samozwańczo Obywatelskiej przeciw „złej zmianie”, która nie wiedzieć czemu zadowala dziś większość obywateli, co wykazują różne sondażownie, jeszcze przewodniczący Schetyna rzucił parę równie abstrakcyjnych, co absurdalnych pomysłów. Skrojona na potrzeby wyborów samorządowych „totalna propozycja” PO, zawierająca nowe obietnice (w tym ta formacja jest niedościgniona, począwszy od pierwszego, rządowego expose premiera Donalda Tuska z 2007r., obecnie gastarbeitera w Brukseli, który za eksponowana synekurę jako pierwszy porzucił był własną partię w chwili jej zapaści, a na zapowiedziach premier Ewy Kopacz vel „kłamczuchy” skończywszy), da się sprowadzić do sloganu: temu damy konia z rzędem, temu buzi, temu w gebę. Samorządowcy mają opływać w pieniądze z podatków, które „pozostaną na miejscu”, buzi, czytaj: miejsca na wspólnych listach wyborczych mają dostać zjednoczone z PO ugrupowania opozycyjne, a w gębę – to jasne…, zły PiS. Jeśli odbierze mu się pieniądze, to państwo, czytaj: rząd Prawa i Sprawiedliwości, padnie. Hasło PO o „ulicy i zagranicy” straciło na głośności, lecz bynajmniej nie na aktualności. Ciszej z nim, bo też jakby głupio się kojarzy, a to ze zdradą narodową – nakłanianiem Unii Europejskiej do nałożenia sankcji na nasz kraj, która właśnie półgębkiem przyznała rację złemu rządowi PiS w kwestii polityki imigracyjnej, to znów w kontekście dowartościowania przez Brukselę jakimiś ekstraspotkaniami z Grupą Wyszehradzką, w której „pisowskie państwo” odgrywa czołową rolę. Jednym zdaniem, była „totalna opozycja”, padła „totalna propozycja”, będzie totalna dekompozycja. Stary garnitur PO usiłuje przywdziać nowe szaty, tymczasem sam król jest nagi. W Łodzi miało być programowo wzniośle. Było nerwowe wystąpienie jeszcze przewodniczącego Schetyny, który gestem rąk zachęcał koleżanki i kolegów z partii do braw… W orszaku weselnym nie mówi się o pogrzebie. Ale ten, jeśli Platforma z nazwy Obywatelska nie odsunie od partyjnego steru totalnych, starych wyjadaczy jest pewny jak amen w pacierzu.

gdyby mu zagrali podskoczyłby jeszcze